4 stycznia 1919 roku późnym wieczorem w Warszawie rozpoczęła się akcja, która stała się jednym z najciekawszych i najbardziej zagadkowych puczów młodej II Rzeczypospolitej.
Jej tłem był narastający konflikt o kształt państwa po odzyskaniu niepodległości. Józef Piłsudski powołał rząd Jędrzeja Moraczewskiego, oparty na socjalistach i lewicujących ludowcach, pozostawiając poza nim obóz narodowy i konserwatystów. Konserwatyści obawiali się rewolucyjnych reform rządu socjalistyczno-ludowego, w tym przejmowania folwarków i fabryk. Bano się rewolucji na wzór bolszewicki.
W atmosferze napięcia część prawicy uznała, że trzeba działać. Książę Eustachy Sapieha oraz generał Marian Januszajtis postanowili uderzyć w rząd, licząc na opanowanie stolicy i przygotowanie gruntu pod nowy gabinet, w którym do głosu doszliby politycy narodowi. W nocy z 4 na 5 stycznia 1919 roku spiskowcy uwięzili premiera Moraczewskiego oraz dwóch ministrów, Stanisława Thugutta i Leona Wasilewskiego, wierząc, że to początek przesilenia politycznego.
Plan załamał się szybko. Szef sztabu generalnego generał Stanisław Szeptycki zebrał oddziały lojalne wobec legalnych władz i otoczył przywódców zamachu w ratuszu na Placu Saskim. Nad ranem na miejsce przyjechał także Piłsudski. Nie dopuścił do rozlewu krwi — namówieni przez niego, spiskowcy skapitulowali, a uwięzieni członkowie rządu odzyskali wolność.
Choć pucz taktycznie się nie powiódł, jego polityczne konsekwencje okazały się niejednoznaczne. Organizatorów potraktowano zaskakująco łagodnie: Sapieha w krótkim czasie został posłem w Londynie, Januszajtis powrócił do kariery wojskowej, natomiast Szeptycki — obrońca rządu — znalazł się na marginesie. To sprawiło, że część historyków uznała, iż Piłsudski mógł co najmniej inspirować całą akcję: zamach uderzył w mało popularny gabinet Moraczewskiego, który wkrótce podał się do dymisji, a ostatecznie wzmocnił pozycję Naczelnika.
— Dla Piłsudskiego zamach był […] idealnym, a przy tym bardzo szybkim rozwiązaniem wszystkich problemów — wyjaśniał w wywiadzie dla Muzeum Historii Polski dr Błażej Poboży. — Dzięki niemu zyskał idealny pretekst do zdymisjonowania niepopularnego rządu Moraczewskiego, wzmacniając swoją pozycję w hierarchii władz. Jednocześnie podporządkował sobie głównego politycznego przeciwnika, Paderewskiego, powierzając mu trudną funkcję prezydenta ministrów.
Nie był to jednak pierwszy zamach stanu w dwudziestoleciu — już wcześniej doszło do prób przejęcia władzy zarówno przez lewicę, jak i prawicę, m.in. w listopadzie 1918 roku, kiedy władzę próbowali przejąć konserwatyści i endecy pod przywództwem Władysława Chrzanowskiego.
Kresy.pl / MuzHP
Czytaj też:
12 maja 1926, 12 maja 1935: zamach stanu i śmierć marszałka Piłsudskiego










