Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva ostrzegł w środę, że jeśli w tym miesiącu nie dojdzie do sfinalizowania umowy handlowej między Unią Europejską a południowoamerykańskim blokiem Mercosur, Brazylia nie podpisze porozumienia w czasie jego kadencji.
Wypowiedź padła po tym, jak wcześniej tego samego dnia Włochy i Francja poinformowały, że nie są gotowe poprzeć umowy. Był to poważny problem dla Komisji Europejskiej, ponieważ planowano, że jej przewodnicząca Ursula von der Leyen uda się pod koniec tygodnia do Brazylii w celu podpisania porozumienia. Zastrzeżenia wobec umowy zgłosiły również Polska i Węgry.
„Jeśli nie zrobimy tego teraz, Brazylia nie będzie już zawierać tej umowy, dopóki ja będę prezydentem” — powiedział Luiz Inacio Lula da Silva podczas posiedzenia gabinetu. Dodał, że „jeśli powiedzą „nie”, od teraz będziemy wobec nich twardzi. Ustąpiliśmy na wszystkie możliwe ustępstwa dyplomacji”.
Prezydent Brazylii wskazywał, że jego kraj oczekuje zamknięcia rozmów po latach negocjacji i krytykował brak decyzji po stronie Unii Europejskiej. W jego ocenie dalsze odkładanie porozumienia podważa sens dotychczasowych ustępstw, na które zgodziła się brazylijska dyplomacja.
Dzień przed wypowiedzią Luli Parlament Europejski przyjął wzmocnioną klauzulę ochronną do umowy z Mercosur. Mechanizm ten ma umożliwić Unii Europejskiej szybszą reakcję w przypadku spadku cen produktów takich jak wołowina i jaja w wyniku importu z krajów bloku, co ma zabezpieczać rynek wewnętrzny i kompetencje krajowe państw członkowskich.
Część państw UE tworzy mniejszość blokującą
Francja to największy producent rolny w Europie. Według telewizji France24 jej rząd dąży obecnie do znalezienia poparcia krajów, które mogłyby utworzyć mniejszość blokującą porozumienie z Mercosurem, w celu wywarcia presji na Komisję Europejską. Polska, Węgry, Austria i Irlandia wyraziły zrozumienie dla stanowiska Francji, podczas gdy Włochy wahają się w tej sprawie. Aby zablokować umowę, potrzebne są głosy co najmniej czterech państw członkowskich reprezentujących co najmniej 35 proc. ludności UE. Dlatego o losie procesu ratyfikacyjnego może zadecydować właśnie decyzja Rzymu.
Pod koniec listopada Zgromadzenie Narodowe Francji niemal jednogłośnie przyjęło rezolucję wzywającą rząd do sprzeciwienia się umowie o wolnym handlu między Unią Europejską a blokiem państw Mercosur, co skomplikowało plany instytucji unijnych liczących na szybkie procedowanie porozumienia przed szczytem Mercosuru zaplanowanym na 20 grudnia.
Umowa z Mercosur zagraża europejskiemu rolnictwu
Finalizacja umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur jest coraz bliższa. Mercosur to organizacja gospodarcza powstała w 1991 roku, do której pełnoprawnymi członkami są Argentyna, Boliwia (od 2024 roku), Brazylia, Paragwaj, Urugwaj oraz Wenezuela (od 2012 r., choć zawieszona od 2016 r.). Wśród państw stowarzyszonych, korzystających ze strefy wolnego handlu, ale bez unii celnej, znajdują się Chile, Peru, Ekwador, Kolumbia, Gujana i Surinam. Obserwatorami są Meksyk i Nowa Zelandia.
Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.
Brazylia jest jednym z krajów, gdzie zużywa się najwięcej pestycydów na hektar na świecie. Wzrost zatwierdzeń nowych środków ochrony roślin budzi obawy o zdrowie i środowisko, zwłaszcza że wiele z tych substancji jest w Unii Europejskiej zakazanych.
W ciągu ostatnich 20 lat, czyli od czasu wejścia Polski do UE, z rynku unijnego zniknęło blisko 1000 substancji czynnych. W 2004 roku dostępnych było około 1250 substancji, w 2010 r. około 980, a w 2024 roku – już tylko około 270. W samych latach 2021–2023 UE wycofała 60 substancji, co w Polsce oznaczało usunięcie około 350 preparatów, stanowiących blisko 15 proc. wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin. Tymczasem w Brazylii sytuacja jest diametralnie inna – tam jest około 400 substancji czynnych, a liczba dostępnych preparatów rośnie.
Według serwisu Noticias Ambientales, Ministerstwo Rolnictwa i Hodowli Zwierząt Brazylii zatwierdziło w 2024 roku aż 663 produkty, co oznacza wzrost o 19 proc. w stosunku do 2023 r., kiedy to było ich 555. Ten wzrost zbiegł się z wejściem w życie nowych przepisów o pestycydach, które prezydent Luiz Inácio Lula da Silva podpisał w grudniu 2023 r.
Rolnicy ostrzegają, że napływ tańszych produktów z Ameryki Południowej może osłabić unijną produkcję rolną. Według prezesa KRIR, europejscy producenci żywności muszą mierzyć się z trudnymi warunkami konkurencji, gdyż w Ameryce Południowej koszty pracy czy energii są znacznie niższe. Zaznaczył, że produkcja rolna w krajach UE charakteryzuje się najwyższymi standardami jakości, które powinny stanowić wzór dla światowych wytwórców.
Kresy.pl/Reuters
































