Na terenie gminy Rozprza odnaleziono częściowo oskórowanego dzika zakażonego wirusem ASF. Sprawę badają ABW, policja i prokuratura. O ustaleniach służb poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński oświadczył w poniedziałek, że „na razie nic nie wskazuje na to, by pod Piotrkowem Trybunalskim doszło do sabotażu”. Odniósł się w ten sposób do sprawy martwego dzika z afrykańskim pomorem świń (ASF), odnalezionego w gminie Rozprza. Sprawę bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w czwartek na konferencji prasowej, że znaleziony dzik był częściowo oskórowany, a badania potwierdziły zakażenie wirusem ASF. Istnieje przypuszczenie, że zwierzę mogło zostać podrzucone celowo.
Śledztwo prowadzą m.in. ABW i Straż Łowiecka w Łodzi. Zdaniem Dobrzyńskiego, wszystko wskazuje na działanie kłusowników. „Dzik wisiał na drzewie przywiązany, częściowo oskórowany, tak jakby to zrobili kłusownicy i ktoś ich spłoszył, dlatego go porzucili. Jednak mimo wszystko zajmuje się tym policja. Została też powiadomiona Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Funkcjonariusze też przyglądają się temu, ale nic na tym etapie nie wskazuje, żeby to miały być działania jakiekolwiek dywersyjne. Uspokajamy” – powiedział w rozmowie z Polskim Radiem.
Dochodzenie w sprawie zakażonego dzika wszczęła Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim. Rzeczniczka prokuratury, Dorota Mrówczyńska, wyjaśniła, że dotyczy ono nieustalonego sprawcy, który wszedł w posiadanie dzika, naruszając Prawo łowieckie.
Zgłoszenie o oskórowanym i pozbawionym wnętrzności truchle dzika w lesie wpłynęło 25 listopada na Krajowej Mapie Zagrożenia Bezpieczeństwa od anonimowej osoby. Funkcjonariusze komendy policji w Gorzkowicach udali się na miejsce, a lekarz weterynarii pobrał wycinki narządów zwierzęcia do badań. Testy wykazały obecność wirusa ASF. Martwe zwierzę zostało poddane utylizacji.
Sprawa ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa hodowli świń – w promieniu 5 km od miejsca znalezienia dzika działa 58 gospodarstw, w których utrzymywanych jest ponad 7 tys. świń. Powiat piotrkowski jest jednym z największych zagłębi hodowli trzody chlewnej w Polsce.
Do podobnej sytuacji doszło w sierpniu ubiegłego roku w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie pierwszy raz od dziesięciu lat potwierdzono ognisko afrykańskiego pomoru świń. Wojewoda zgłosił sytuację ABW jako sugerującą sabotaż. Od tamtego zdarzenia potwierdzono nowe ogniska ASF u świń w kilku miejscowościach.
Afrykański pomór świń to ciężka, wysoce zakaźna choroba wirusowa atakująca świnie domowe oraz dziki. Choroba nie jest groźna dla ludzi ani innych gatunków zwierząt, jednak jej skutki dla rolnictwa są bardzo poważne. ASF charakteryzuje się wysoką śmiertelnością, a wirus wyróżnia się dużą odpornością na czynniki środowiskowe, może przetrwać w mięsie, glebie czy paszy przez długi czas. Choroba rozprzestrzenia się zarówno poprzez kontakt między zwierzętami, jak i poprzez skażone przedmioty, środki transportu oraz niewłaściwie utylizowane produkty wieprzowe.
Brak jest skutecznej szczepionki i leczenia ASF, dlatego zwalczanie choroby opiera się na bioasekuracji, kontroli przemieszczania zwierząt oraz szybkim eliminowaniu ognisk zakażenia.
polskieradio24.pl / Kresy.pl






























