Rząd Mołdawii, wspólnie z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, opracowuje plan odzyskania przez Kiszyniów kontroli nad nieuznawaną republiką Naddniestrza, która odłosiła niezależność jeszcze w czasie rozpadu ZSRR.

Wicepremier ds. reintegracji Valeriu Chiveri ogłosił to po posiedzeniu rządu. Mówił, że niektóre kwestie „pozostają drażliwe” i wymagają ostrożności, podczas gdy inne procesy „wymagają czasu”, zacytował w środę portal Newsmaker. „Rzeczywiście, aktywnie pracujemy nad strategią lub planem działania na rzecz reintegracji, ale jak wiadomo, drażliwe kwestie wymagają ostrożności. Musimy rozważyć kroki, które przyniosą rezultaty w dłuższej perspektywie. Nie możemy ujawniać wszystkich naszych działań w czasie rzeczywistym, ponieważ mogłoby to zaszkodzić ostatecznemu rezultatowi. Prace trwają i w odpowiednim czasie przedstawimy wyniki opinii publicznej” – powiedział Cziveri.

Dziennikarze zapytali ministra czy kwestia uzyskania przez Kiszyniów kontroli nad Naddniestrzem nie mogłaby się stać częścią negocjacji w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie. „Nie chcemy być częścią żadnego ogólnego pakietu rozwiązywania konfliktów. Możemy dyskutować o kwestiach bezpieczeństwa regionalnego, ale w tym przypadku mówimy jedynie o wycofaniu wojsk rosyjskich z regionu” – uznał Chiver.

Podkreślił, że nieuznawane formalnie władze w Tyraspolu muszą być stroną negocjacji – “Jeśli chodzi o rozwiązanie kwestii Naddniestrza, zrobimy wszystko, co możliwe, aby przeprowadzić ten proces w drodze negocjacji. Strona naddniestrzańska również musi uczestniczyć w tych negocjacjach – jesteśmy przekonani, że jest to konieczne. Będziemy współpracować z naszymi partnerami, przede wszystkim z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi”.

Zarazem uznał format negocjacyjne 5+2, powołany w 2002 r. za politycznie martwy, jako że należą do niego i Rosja, i Ukraina, państwa pozostające w długotrwałej wojnie. “W dającej się przewidzieć przyszłości ten format nie będzie w stanie wspierać procesu negocjacyjnego” – ocenił mołdawski wicepremier.

Newsmaker przypomniał, że format ten przestał funkcjonować po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę na dużą skalę, a Kiszyniów rozmawia do tego czasu bezpośrednio z Tyraspolem.

Nowy mołdawski premier premier Alexandru Munteanu jeszcze w listopadzie ogłosił, że Kiszyniów prowadzi rozmowy w sprawie Naddniestrza z partnerami europejskimi i amerykańskimi, nie ujawniając jednak szczegółów.

Przewodniczący parlamentu Igor Grosu oszacował roczne koszty integracji lewego brzegu Dniestru na około 500 milionów euro.

Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość.

Naddniestrzańska Republika Mołdawska ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Naddniestrza nie uznało jednak żadne państwa, także Rosja, która przez lata wspierała je gospodarczo i politycznie. Oparciem separatystów jest rosyjski kontyngent wojskowy stacjonujący na kontrolowanym przez nich terytorium.

Prozachodnia prezydent Mołdawii Maia Sandu próbowała uzależniać dostawy gazu dla Naddniestrza od uprzedniego wyprowadzenia z regionu rosyjskich żołnierzy.

Zakończenie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, rezygnacja przez władze Mołdawii z kupowania surowca od Gazpromu wpędziła poprzedniej zimy Naddniestrze w poważny kryzys energetyczny, który odbił się na działających w nieuznawanej republice przedsiębiorstwach i mieszkańcach. Tyraspol przy wsparciu Rosjan musiał pozyskać “błękitne paliwo” poprzez umowy spotowe.

Obecnie sytuacja nie przedstawia się dla regionu najlepiej. Zapasy gazu są szacowane na dwa tygodnie.

newsmaker.md/kresy.pl

 

Tagi: , , , , ,
forma płatności