24 czerwca 1866 roku w Kułtuku nad Bajkałem wybuchło powstanie zabajkalskie — zbrojny zryw polskich zesłańców skazanych po powstaniu styczniowym, uznawany za jego ostatni akord. Grupa katorżników skierowanych do budowy traktu okołobajkalskiego rozbroiła rosyjskich strażników i podjęła próbę wydostania się z Syberii.
Po klęsce powstania styczniowego władze carskie zesłały na Syberię tysiące Polaków. Według szacunków historyków po 1863 roku mogło tam trafić około 20 tys. osób, głównie na Syberię Wschodnią. W samym Irkucku znalazło się około dwóch tys. Polaków.
Jak wyjaśniał serwisowi Dzieje.pl prof. Wiesław Caban, na Syberię Wschodnią kierowano do ciężkich robót tych powstańców, którzy według władz carskich odegrali szczególnie aktywną rolę w powstaniu styczniowym. „Kierowano tam do robót ciężkich powstańców, którzy «mieli na sumieniu» najwięcej. W samym Irkucku znalazło się 2 tys. Polaków. W takiej zbiorowości musiało narodzić się dążenie do wydostania się z Syberii. Ludzie uczestniczący w spisku omskim i powstaniu zabajkalskim już idąc na Syberię długimi miesiącami myśleli jak się z niej wydostać i dalej bić o Polskę. Do niewielu bowiem docierało, że walka zbrojna w Królestwie Polskim jest już zakończona” — mówił historyk.
W skupiskach polskich zesłańców powstawały konspiracyjne kręgi. Myślano o ucieczkach, o współpracy z innymi przeciwnikami caratu i o wywołaniu wystąpienia zbrojnego. Część wcześniejszych planów została jednak rozbita przez rosyjskie władze po donosach i aresztowaniach. Najbardziej aktywnych spiskowców skierowano następnie do pracy przy drodze prowadzonej wzdłuż południowej części Bajkału.
Skupienie zesłańców przy jednym trakcie stworzyło ponownie warunki do buntu. 24 czerwca 1866 roku konspiratorzy rozbroili konwojentów i rozpoczęli marsz w stronę granicy z Chinami. Liczyli, że zdołają przedrzeć się przez Syberię, dotrzeć do Mongolii lub Chin, a stamtąd przedostać się do Europy. Do zrywu przyłączyło się około 250 Polaków; kilkuset innych odmówiło udziału.
Powstańcy liczyli również na wsparcie miejscowej ludności, przede wszystkim Buriatów. Pomocy jednak nie uzyskali, a część miejscowych wsparła działania rosyjskie. Już po kilku dniach główne siły powstańcze zostały rozbite w rejonie Miszychy i rzeki Bystrej. Według opracowań w walkach zginęło 38 uczestników zrywu, a kolejnych 12 zmarło później z ran lub wycieńczenia. Pozostali próbowali ukrywać się w tajdze i przedzierać w mniejszych grupach, lecz do końca lipca zostali ujęci.
Rosyjskie represje były surowe. Przed sądem wojenno-polowym w Irkucku stanęły setki uczestników wystąpienia. Czterech przywódców — Narcyz Celiński, Gustaw Szaramowicz, Władysław Kotkowski i Jakub Reiner — zostało skazanych na śmierć i rozstrzelanych 27 listopada 1866 roku w Irkucku. Innych skazano na katorgę, chłostę, ciężkie prace lub przedłużenie zesłania.
Skazanym na śmierć pozwolono napisać listy do rodzin, ale korespondencja została zatrzymana przez rosyjską cenzurę. W jednym z takich listów Gustaw Szaramowicz pisał do ojca: „Jutro umieram, ale 32 lata żyłem uczciwie”.
Powstanie zabajkalskie nie miało realnych szans powodzenia militarnego. Pozostało jednak jednym z najbardziej odległych geograficznie polskich zrywów narodowych i symbolem tego, że po klęsce powstania styczniowego wśród zesłańców nie wygasła wola dalszej walki z carską Rosją.
Czytaj też: Odkryto grób ostatniej jakuckiej szamanki. DNA pokazuje, że Jakuci nie mieszali się z Rosjanami [+FOTO]
Kresy.pl / Dzieje










