W Szwecji ruszyła debata nad kontrowersyjnym pomysłem stworzenia unii ze wschodnim sąsiadem. Historyk Dick Harrison przekonuje, że to czas na radykalne kroki – także polityczne.
Na szwedzkim uniwersytecie pojawiła się idea stworzenia unii Finlandii i Szwecji. Jej autorem jest profesor historii Dick Harrison, który chce nadać tej koncepcji polityczny rozgłos. „Chcę wprowadzić tę wizję do agendy polityków” – mówi w niedzielnej rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Pomysł pojawił się w kontekście rosnącej roli prezydenta Finlandii Alexandra Stubba, który – jak podkreśla gazeta – stał się jednym z najważniejszych głosów Europy Północnej w rozmowach z Donaldem Trumpem. Reprezentuje kraje nordyckie i ma za zadanie uświadamiać prezydentowi USA zagrożenie ze strony Rosji. W Szwecji zyskał status niemal gwiazdy.
„Stubb uczestniczy w rozmowach z Trumpem, co jest interesujące, zważywszy historię Finlandii z Rosją” – zauważa Carina Holmberg, korespondentka szwedzkiego radia z Helsinek. Przypomina, że po II wojnie światowej ZSRR zajął 10 proc. fińskiego terytorium. Sama retoryka prezydenta Finlandii jest mocno osadzona w doświadczeniach kraju: „Wiemy dokładnie, przez co teraz przechodzicie” – mówi często Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Na międzynarodowej scenie Stubb zyskał przydomek „the smiling killer” – za umiejętność formułowania zdecydowanych stanowisk z uśmiechem na twarzy. Mówi się też o nim jako o „tym, który szepcze Trumpowi do ucha”.
W tym kontekście „Rzeczpospolita” przypomina koncepcję unii fińsko-szwedzkiej, zaproponowaną przez prof. Harrisona z Uniwersytetu w Lund. Historyk przekonuje, że obecny porządek świata wymaga reform. „Świat się cały czas zmienia, żaden polityk nie przetrwa w dłuższej perspektywie bez woli reform, żadne państwo bez zmian też nie” – podkreśla.
Według Harrisona demokracja nie jest już tak oczywista, jak po upadku muru berlińskiego. Dlatego jego zdaniem warto łączyć się z narodami, „z którymi dzielimy wartości i historyczną spuściznę, w których mieszkańcy myślą mniej więcej jak my i z którymi można łatwo dojść do porozumienia”.
Unia Europejska, w jego opinii, nie spełnia tych warunków: „Jest utopią, ponieważ Grecy, Węgrzy, Irlandczycy, Hiszpanie i Szwedzi różnią się między sobą w niesłychanie wielu sprawach. Natomiast wiele wspólnych cech odnajdujemy w regionie krajów nordyckich. Tu są uwarunkowania, by zbudować stabilną unię”.
Przeczytaj: Szwecja i Finlandia na liście rosyjskich celów nuklearnych w razie wojny z NATO
Profesor podkreśla, że połączenie pięciu państw nordyckich byłoby zbyt skomplikowane, ale partnerstwo między Szwecją a Finlandią – możliwe do zrealizowania. Przypomina też nieudane wcześniejsze próby integracji – jak projekt federacji obronnej Szwecji, Norwegii i Danii z 1948 roku, do której Finlandia nie mogła dołączyć ze względu na zależność od ZSRR.
Co ciekawe, to właśnie w Finlandii idea unii wywołała więcej reakcji niż w Szwecji. Wielu Finów dostrzega korzyści – przede wszystkim gospodarcze, ponieważ fińska gospodarka ma dziś problemy. Zjednoczenie mogłoby też przynieść wzmocnienie w wymiarze polityczno-obronnym.
Ale pojawiły się również głosy krytyczne – wynikające m.in. z historii. Harrison przyznaje: „A Szwecja nie musiała się narażać. Na zasadzie: Szwecja jest gotowa bronić swojego kraju do ostatniego Fina. Ale gdy Szwecja i Finlandia się połączą, to Szwecja wesprze sąsiada w umocnieniu stabilności na wschodzie”.
Jego zdaniem część negatywnych reakcji w Finlandii wynika z narodowego poczucia odrębności. Jak mówi: „Pojawiają się argumenty w rodzaju ‚Nie chcemy narodu panów (Szwedów)”.
Harrison nie rezygnuje jednak ze swojej wizji.
Zobacz: Finlandia ostrzega: Niepodległość kraju zagrożona w obliczu globalnych przemian
Czytaj także: Broszury na wypadek wojny w Szwecji i Finlandii. Polski rząd ich także nie wyklucza
rp.pl / Kresy.pl































