Napływ stali z Ukrainy jest dewastujący, a zarabiają na tym oligarchowie – przyznał minister energii Miłosz Motyka.
W tym tygodniu hutnicy protestowali przed Międzynarodowym Centrum Kongresowym (MCK) w Katowicach, gdzie 1 października 2025 roku. rozpoczęły się konferencje Energy Days oraz PRECOP. Związkowcy wzywali do powstrzymania bezcłowego importu stali z Ukrainy. Do protestujących wyszedł minister energii Miłosz Motyka.
Minister wspomniał, że prowadzone są na ten temat rozmowy w Brukseli.
„Będziemy postulowali takie rozwiązania, żeby ograniczyć ten napływ i tu mówię całkowicie serio. Bo to jest całkowicie dewastujące, a zarabiają na tym oligarchowie, a nie ludzie, którzy na Ukrainie pracują w tych hutach” – powiedział Motyka.
Protestujący zwracali uwagę w rozmowie z ministrem, że polski rząd mógłby zablokować import stali z Ukrainy na 12 miesięcy.
Minister energii Miłosz Motyka potwierdza, że napływ stali z Ukrainy jest dewastujący, a zarabiają na tym oligarchowie. “Niedługo się wykończymy. Za chwilę skończy się hutnictwo” – mówią hutnicy i wskazują, że rząd w każdej chwili może zablokować napływ ukraińskiej stali. pic.twitter.com/RhnlkXHnof
— tarnogorski.info (@TGtarnogorski) October 3, 2025
W czerwcu Komisja Europejska zdecydowała o przedłużeniu na kolejne trzy lata zwolnienia z ceł na stal sprowadzaną z Ukrainy. Dla Polski oznacza to dalszy wzrost importu tego surowca, który już teraz jest bardzo wysoki. W 2024 roku do Polski trafił około milion ton ukraińskiej stali – to aż jedna trzecia całego eksportu tego produktu z Ukrainy do Unii Europejskiej. W pierwszych pięciu miesiącach 2025 r. import stali z Ukrainy do Polski osiągnął już 583 tys. ton, co stanowi wzrost o 15 proc. rok do roku.
Przeczytaj: Związki zawodowe hutników zapowiadają protest w Warszawie. Domagają się działań na rzecz ochrony przemysłu
Kresy.pl
































