Choć przed wyborami w 2023 r. Donald Tusk sugerował możliwość złagodzenia prawa narkotykowego, a w Sejmie powołano specjalny zespół do prac nad depenalizacją, rząd w oficjalnym piśmie jasno stwierdził, że zmian w tej kadencji nie będzie — poinformowała „Rzeczpospolita”.

Rząd jednoznacznie odrzucił możliwość liberalizacji prawa narkotykowego w obecnej kadencji. Stanowisko to zostało przedstawione w odpowiedzi na dezyderat Komisji ds. Petycji, która w lutym zwróciła się do rządu o rozważenie depenalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany lub krzaka konopi na własny użytek. Pod dokumentem podpisał się wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, który przygotował go we współpracy z MSWiA oraz Ministerstwem Zdrowia.

W piśmie rządu podkreślono: „Obowiązujące obecnie przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii służą ograniczeniu rozprzestrzeniania się narkotyków wśród młodzieży i dorosłych. Przykłady innych krajów wskazują, że legalizacja narkotyków, choćby w niepełnym zakresie, może prowadzić do wzrostu liczby uzależnień oraz problemów zdrowotnych i społecznych”.

Według relacji „Rzeczpospolitej”, odpowiedź rządu w Sejmie została odebrana jako zaskoczenie, ponieważ wcześniej z obozu koalicji rządzącej płynęły sygnały o możliwej zmianie przepisów. Jeszcze w kampanii wyborczej 2023 r. Donald Tusk mówił: „Ciągle mnie pytają o legalizację marihuany. Może po prostu zdecydować się, żeby nie było penalizacji, żeby nie było więzienia, żeby rozsądnie na to patrzeć, jak ktoś ma jointa, żeby nie robić z tego jakiejś wielkiej afery”.

We wrześniu 2024 r. powołano Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, w skład którego wchodzi 18 posłów – głównie z KO, ale także z Polski 2050, Lewicy oraz Konfederacji.  Zespół opracował projekt dopuszczający posiadanie do 15 gramów suszu konopi na własny użytek. W pierwotnej wersji przewidywano także możliwość posiadania krzaka konopi, jednak ten zapis ostatecznie usunięto.

W lipcu tego roku pojawiły się doniesienia, że już we wrześniu miał pojawić się projekt ustawy depenalizującej, jednak rząd dał negatywną odpowiedź. Wiceminister sprawiedliwości wskazał siedem powodów sprzeciwu, w tym rozszerzenie problemu narkomanii w Polsce, ryzyko powstania lub wzmocnienia grup przestępczych, ułatwienie dostępu do środków odurzających dla nieletnich, zwiększenie obrotu marihuaną, zbyt wysoką granicę dopuszczalnych 15 gramów, ułatwienie pracy dilerów oraz brak społecznego poparcia dla liberalizacji w badaniach opinii publicznej.

Mimo to część środowisk politycznych wciąż domaga się zmian. Za depenalizacją posiadania niewielkich ilości marihuany opowiada się m.in. Lewica, a także część polityków Polski 2050.

Obecnie za posiadanie jakiejkolwiek ilości środków odurzających, w tym marihuany, grozi grzywna, ograniczenie wolności lub kara pozbawienia wolności. Przepisy nie określają jednak precyzyjnych progów ilościowych.

Depenalizacja nie oznacza pełnej legalizacji marihuany. Różnica polega na tym, że posiadanie marihuany wciąż będzie nielegalne, lecz nie będzie już przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności. W przypadku przyłapania na posiadaniu niewielkiej ilości marihuany możliwe będzie nałożenie mandatu, grzywny lub udzielenie upomnienia, bez kierowania sprawy do sądu. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. w Portugalii, gdzie posiadanie niewielkiej ilości marihuany jest wykroczeniem.

W Niemczech osoba powyżej 18 r. życia może posiadać do 25 g suszu, uprawiać do 3 roślin i przechowywać do 50 g w miejscu zamieszkania. Palenie w pobliżu szkół, placów zabaw czy obiektów sportowych jest jednak całkowicie zakazane.

W Polsce obecnie marihuana jest całkowicie nielegalna, a jej posiadanie jest traktowane jako przestępstwo na mocy art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Sądy w ostatnich latach częściej stosują lżejsze kary i umarzają postępowania, jednak nie jest to regułą. Wyjątkiem pozostaje marihuana medyczna, legalna od 2017 r. i dostępna wyłącznie na receptę.

Może Cię zainteresować: Trump rozważa złagodzenie regulacji dotyczących marihuany

Kresy.pl/Rzeczpospolita

Tagi: , ,
forma płatności