Media rosyjskie i ukraińskie donoszą, że Moskwa planuje rozlokować w Wenezueli bombowce Tu-160. Choć brak oficjalnych potwierdzeń, krok ten miałby być sygnałem siły wobec Stanów Zjednoczonych.
W obliczu narastających napięć między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą, media rosyjskie i ukraińskie informują o możliwych planach Moskwy dotyczących przerzutu bombowców strategicznych do tego południowoamerykańskiego kraju. Doniesienia wskazują, że Rosja, określająca się jako „wieloletni strategiczny partner” Caracas, posiada już doświadczenie w rozmieszczaniu swoich maszyn Tu-160 na terytorium Wenezueli.
Według źródeł medialnych ostatnia taka operacja miała miejsce siedem lat temu, w 2018 roku, podczas pierwszej kadencji prezydenta USA Donalda Trumpa. Było to w okresie, gdy pojawiały się doniesienia o możliwym rozważaniu przez Waszyngton działań wojskowych wobec Caracas. Wcześniej rosyjskie bombowce strategiczne stacjonowały w Wenezueli we wrześniu 2008 roku, kiedy dwa samoloty przybyły w ramach manewrów wojskowych, a także w listopadzie 2013 roku.
Obecne spekulacje wskazują, że rozważany powrót rosyjskich bombowców do Ameryki Południowej ma raczej charakter medialny niż realne podstawy militarne. Brak jest bowiem oficjalnych komunikatów, które potwierdzałyby podjęcie decyzji o ponownym przerzucie maszyn. Niemniej jednak, zdaniem komentatorów, takie działania mogłyby stanowić demonstrację siły ze strony Moskwy, podobną do tej, którą Rosja zaprezentowała niedawno, rozmieszczając wyrzutnie systemu rakietowego Iskander w obwodzie królewieckim.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ostrzegł, że w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia dla obywateli amerykańskich lub jednostek wojskowych USA, wenezuelskie myśliwce zostaną zniszczone. Komunikat ten był reakcją na zdarzenie, do którego doszło na wodach międzynarodowych – poinformowała w sobotę agencja AP.
Według relacji Pentagonu, dwa wenezuelskie F-16 znalazły się w pobliżu amerykańskiego niszczyciela operującego w rejonie. Amerykańska jednostka nie odpowiedziała jednak na ich przelot. Departament Obrony ocenił działania Caracas jako „skrajnie prowokacyjne” i mające na celu zakłócenie operacji prowadzonych przez siły USA w ramach walki z handlem narkotykami oraz terroryzmem.
Zobacz też: USA oferują 50 milionów za Maduro. Waszyngton nie uznaje jego „zwycięstwa” w wyborach
Zobacz też: Niszczyciele USA u wybrzeży Wenezueli. Trump grozi pełną siłą Ameryki
Kresy.pl/Defense Express
































