W dwóch z tych trzech meczów rywale dali Amerykanom paszporty, co również jest kompletną bzdurą. My tego nie robimy i jestem z tego bardzo dumny – podkreśla islandzki trener Craig Pedersen.
W niedzielnym meczu fazy grupowej EuroBasketu 2025 Islandia uległa Polsce 75:84. Po zakończeniu spotkania trener islandzkiej drużyny, Craig Pedersen, wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że niektóre zespoły w turnieju wzmacniają swoje składy dzięki naturalizacji zawodników.
„W dwóch z tych trzech meczów rywale dali Amerykanom paszporty, co również jest kompletną bzdurą. My tego nie robimy i jestem z tego bardzo dumny” – powiedział Pedersen w rozmowie cytowanej przez portal ruv.is.
Szkoleniowiec podkreślił, że ceni sobie to, iż jego drużyna gra bez wsparcia naturalizowanych Amerykanów. „Jestem bardzo dumny, że gramy ten turniej bez dawania paszportu dobremu Amerykaninowi. Myślisz, że 28 punktów, które zdobył Jordan Loyd, czy ile tam dokładnie było, nie ma znaczenia w takim meczu?” – zapytał po spotkaniu z Polską.
„Oczywiście, że ma znaczenie. Robimy wszystko we właściwy sposób i byłem bardzo dumny z tego, jak zagraliśmy ten mecz. Po raz trzeci z rzędu pokazaliśmy, że zasługujemy na to, by być tutaj, w tej arenie” – dodał.
W przypadku reprezentacji Polski chodzi o Jordana Loyda – rozgrywającego, który na początku 2025 roku rozpoczął procedurę uzyskania polskiego obywatelstwa. Jego wniosek został zatwierdzony pod koniec lipca przez prezydenta Andrzeja Dudę. W tym samym czasie obywatelstwo otrzymał również Jerrick Harding, jednak nie został powołany na turniej.
Jeśli zaś chodzi o drugiego przeciwnika Islandii, Pedersen najprawdopodobniej miał na myśli Khadeena Carringtona – zawodnika o amerykańsko-trynidadzkich korzeniach, który w międzynarodowych rozgrywkach reprezentuje Izrael.
Czytaj: Eurobasket: Polscy kibice wygwizdali hymn Izraela
sportowefakty.wp.pl / Kresy.pl
































