Wiceszef MSZ Ukrainy Ołeksandr Miszczenko skrytykował propozycje zakazu symboli UPA, oceniając, że w naszym kraju „narastają nastroje antyukraińskie”. Polityk stwierdził także, że rzeź wołyńską bezzasadnie określa się mianem ludobójstwa, ponieważ „zbrodnie były popełniane przez obie strony”.

Ołeksandr Miszczenko w oświadczeniu na swoich mediach społecznościowych wezwał do „odpolitycznienia dyskusji o Wołyniu”, wspólnej pracy polskich i ukraińskich historyków oraz godnego upamiętnienia ofiar po obu stronach. Podkreślił również, że Polaków i Ukraińców łączy wspólny wróg. „Jednocześnie mamy również ciemne karty w historii stosunków polsko-ukraińskich, znane jako «Tragedia Wołyńska». Analizując materiały na temat polsko-ukraińskiego konfliktu w czasie II wojny światowej, publikowane obecnie w Polsce, można z całą pewnością stwierdzić, że zdecydowana większość z nich ma charakter raczej polityczny niż historyczny” — napisał.

Miszczenko skrytykował postulat delegalizacji symboliki UPA, pisząc, że Ukraina mogłaby postąpić podobnie w stosunku do polskich symboli. Zdaniem ukraińskiego polityka, obie strony są winne ludobójstwa. „W związku z tym u historyków ukraińskich pojawia się zasadne pytanie: pod jakimi flagami i z jaką symboliką zabijali ludność ukraińską oddziały Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i inne uzbrojone formacje polskie? Wówczas, według logiki niektórych polskich polityków, Ukraina powinna zakazać całej symboliki polskiej, flag RP itp.? Dokąd nas to doprowadzi? A przede wszystkim — czyje interesy będzie realizować taki konflikt?” — pytał polityk.

Ołeksandr Miszczenko wezwał do wspólnej pracy historyków z obu krajów. Jego zdaniem, dzięki temu „będzie można nie tylko odnotować fakty zbrodni dokonanych przez Ukraińców i Polaków, ale też obiektywnie określić przyczyny, które wywołały taką wrogość między Naszymi Narodami”. Jak zauważył, obecnie w Polsce pojawia się ”tendencja do liczenia i porównywania liczby ofiar, co zamienia tragedię w rywalizację cyfr”.

Przypominamy, że zgodnie z najnowszymi szacunkami polskich badaczy w latach 1939–1947 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło nawet ponad 120 tys. obywateli Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej: ok. 60 tys. na Wołyniu i co najmniej 60 tys. w Małopolsce Wschodniej (woj. lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie), na Polesiu i na Lubelszczyźnie.

W następstwie tych zbrodni doszło do kilku polskich akcji odwetowych, jednak nie miały one na celu przeprowadzenia czystek etnicznych, co robiły oddziały UPA. Szacuje się, że mogło wtedy zginąć ok. 10 tys. Ukraińców, w tym 3–5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział ostatnio projekt, który ma na celu zrównanie symbolu Bandery z symbolami nazistowskimi i komunistycznymi. Proponowana uchwała spotkała się ze znaczną krytyką na Ukrainie. Były dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz obecny deputowany parlamentu Wołodymyr Wjatrowycz we wtorek zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym odniósł się do wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. Ukraiński polityk, który sam nazywa siebie banderowcem, porównał słowa polskiego prezydenta do retoryki rosyjskiego przywódcy Władimira Putina.

Historyk Ołeksandr Zinczenko, były zastępca szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w swoich wpisach na Facebooku zestawił polskiego prezydenta z Adolfem Hitlerem.

Ukraiński portal Europejska Prawda, powołując się na źródła w tamtejszej dyplomacji, poinformował, że Kijów uprzedził Warszawę o możliwej reakcji, jeśli polski Sejm przyjmie takie prawo. „Analizujemy wymiar prawny przyjmowanych decyzji i ich możliwy wpływ na sytuację ukraińskich obywateli w Polsce”– przekazał anonimowy przedstawiciel ukraińskiego MSZ, cytowany przez Europejską Prawdę.

„Jednocześnie jakiekolwiek upolitycznione decyzje o rzekomym zrównaniu ukraińskich symboli z symbolami nazistowskimi i komunistycznymi mogą sprowokować nasilenie negatywnych nastrojów w ukraińskim społeczeństwie i będą wymagały reakcji strony ukraińskiej” – stwierdził informator portalu.

Czytaj także: Szef Kancelarii Prezydenta odpowiada na groźby Ukrainy: „Nikt nie będzie dyktował, jakie prawo mamy przyjmować”

Ołena Babakowa w artykule dla „Krytyki Politycznej”, przedrukowanym przez „Europejską Prawdę” przekonuje, że „ideologia banderyzmu” nie istnieje. Jej zdaniem termin ten funkcjonuje jedynie w rosyjskiej propagandzie.

Babakowa przypomniała, że Stepan Bandera, lider jednego ze skrzydeł Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odwoływał się do idei integralnego nacjonalizmu autorstwa Dmytra Doncowa. Ideologia ta opierała się na zasadzie „krwi i ziemi” i zakładała budowę niepodległego państwa ukraińskiego. Jak podkreśla publicystka, współczesna Ukraina jest od tej wizji bardzo odległa. Wskazuje na przykład prezydenta pochodzenia żydowskiego, obecność rosyjskojęzycznych żołnierzy w armii oraz udział przedstawicieli mniejszości, takich jak Tatarzy krymscy, w zarządach przedsiębiorstw państwowych.

Zobacz: „To zaproszenie dla Putina” – niemiecki dziennik krytykuje plany zakazu banderyzmu w Polsce

Kresy.pl/Facebook

Tagi: , , , ,
forma płatności