Niemiecki dziennik „Tageszeitung” skomentował zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy oraz jego zapowiedź zakazu używania symboli banderowskich. Według gazety „Nawrocki gra tym samym na rękę prezydentowi Rosji, co jest przejawem nienawiści i podłości”
W środę niemiecki dziennik „Tageszeitung” skomentował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o wecie do nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Redakcja oceniła, że po zablokowaniu nowelizacji prezydent zamierza „pójść o krok dalej”, a jego działaniom przyświeca hasło: „Im gorzej dla Ukrainy, tym lepiej dla Polski – takie jest jego motto”.
Wśród zawetowanych rozwiązań znalazły się m.in. przedłużenie finansowania świadczeń oraz bezpłatnego dostępu do ochrony zdrowia, usług publicznych i pomocy socjalnej. Prezydent zadeklarował, że wobec sytuacji budżetowej konieczne jest ograniczanie zakresu socjalu i przywilejów dla obywateli Ukrainy w Polsce. Prezydent domagał się uzależnienia korzystania z publicznej służby zdrowia od opłacanych składek. Równocześnie opowiedział się za ograniczeniem świadczenia 800 plus wyłącznie do Ukraińców pracujących w Polsce.
W niemieckiej publikacji stwierdzono, że „weto Nawrockiego wywołuje strach i przerażenie wśród miliona ukraińskich uchodźców w Polsce, którzy bez ustawy o pomocy stracą pod koniec września legalny status pobytu w Polsce”.
W artykule napisano, że weto Nawrockiego wobec ustawy o pomocy dla Ukraińców w Polsce wstrzymuje równocześnie finansowanie systemu Starlink. Ma to uniemożliwić Ukrainie przechowywanie wrażliwych danych przed atakami rosyjskimi cyberatakami.
Prezydent zapowiedział projekt, który ma na celu zrównanie symbolu Bandery z symbolami nazistowskimi i komunistycznymi. „Tageszeitung” ocenił, że takie działania „grają na rękę prezydentowi Rosji” i określił je jako „przejaw nienawiści i podłości”, łącząc je z tezą o dążeniu do „obalenia centrolewicowego rządu i utorowania drogi do powrotu do władzy prawicowo-populistycznej partii PiS”. W innym fragmencie dziennik argumentował: „Nawrocki najwyraźniej nie dostrzega, że ta polityka jest jednocześnie zaproszeniem dla Władimira Putina do zajęcia Kijowa i Warszawy. Kto miałby pomóc Polsce po tym, jak zdradziła ona swojego sąsiada, Ukrainę?”.
Krytyczne komentarze po zapowiedzi projektu każącego banderyzm pojawiły się licznie po ukraińskiej stronie. Były dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz obecny deputowany parlamentu Wołodymyr Wjatrowycz we wtorek zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym odniósł się do wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. Ukraiński polityk, który sam nazywa siebie banderowcem, porównał słowa polskiego prezydenta do retoryki rosyjskiego przywódcy Władimira Putina.
Historyk Ołeksandr Zinczenko, były zastępca szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w swoich wpisach na Facebooku zestawił polskiego prezydenta z Adolfem Hitlerem.
Ukraiński portal Europejska Prawda, powołując się na źródła w tamtejszej dyplomacji, poinformował, że Kijów uprzedził Warszawę o możliwej reakcji, jeśli polski Sejm przyjmie takie prawo. „Analizujemy wymiar prawny przyjmowanych decyzji i ich możliwy wpływ na sytuację ukraińskich obywateli w Polsce”– przekazał anonimowy przedstawiciel ukraińskiego MSZ, cytowany przez Europejską Prawdę.
„Jednocześnie jakiekolwiek upolitycznione decyzje o rzekomym zrównaniu ukraińskich symboli z symbolami nazistowskimi i komunistycznymi mogą sprowokować nasilenie negatywnych nastrojów w ukraińskim społeczeństwie i będą wymagały reakcji strony ukraińskiej” – stwierdził informator portalu.
Czytaj także: Szef Kancelarii Prezydenta odpowiada na groźby Ukrainy: „Nikt nie będzie dyktował, jakie prawo mamy przyjmować”
Ołena Babakowa w artykule dla „Krytyki Politycznej”, przedrukowanym przez „Europejską Prawdę” przekonuje, że „ideologia banderyzmu” nie istnieje. Jej zdaniem termin ten funkcjonuje jedynie w rosyjskiej propagandzie.
Babakowa przypomniała, że Stepan Bandera, lider jednego ze skrzydeł Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odwoływał się do idei integralnego nacjonalizmu autorstwa Dmytra Doncowa. Ideologia ta opierała się na zasadzie „krwi i ziemi” i zakładała budowę niepodległego państwa ukraińskiego. Jak podkreśla publicystka, współczesna Ukraina jest od tej wizji bardzo odległa. Wskazuje na przykład prezydenta pochodzenia żydowskiego, obecność rosyjskojęzycznych żołnierzy w armii oraz udział przedstawicieli mniejszości, takich jak Tatarzy krymscy, w zarządach przedsiębiorstw państwowych.
Kresy.pl/Tageszeitung






























