Służby państwowe przez kilka dni sugerowały, że dron, który rozbił się w Polsce powodując zniszczenia materialne Osinach, nadleciał z przestrzeni powietrznej Białorusi. Wiceminister spraw zagranicznych w poniedziałek przyznał, że było inaczej.
Wiceminister Władysław Teofil Bartoszewski powiedział w poniedziałkowym programie TV Republika – “Z tego, co słyszę, to nie jest wersja oficjalna, czekamy na raport, on wleciał z terenu Ukrainy, co jest na tyle interesujące, że Ukraińcy są najlepiej przygotowani ze wszystkich państw do walki z dronami. Mają do tego bardzo dobre technologie” – zacytował portal Interia.
Bartoszewski mówił w sposób nieskonkretyzowany o “nowym projekcie”, który określił kryptonimem “Barbara” i ” który ma stworzyć pewne zapory”. Jednocześnie oskarżał swoich poprzedników w Prawa i Sprawiedliwości o to, że “dronami się specjalnie nie zajmował”.
Według Interii projekt “Barbara” zakłada zakup aerostatów radiotechnicznych. Stosowną umowę Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało w maju 2024 roku. Pierwsze urządzenie mają być w dyzpozycji Wojska Polskiego w przyszłym roku.
W nocy z wtorku na środę w miejscowości Osiny w powiecie łukowskim (około 100 km od granicy z Ukrainą) doszło do eksplozji niezidentyfikowanego obiektu, który spadł na pole kukurydzy. W wyniku wybuchu uszkodzone zostały szyby w kilku domach, a mieszkańców obudził silny huk. Na miejscu znaleziono nadpalone fragmenty metalu i plastiku.
Polskie systemy obrony wykryły dron, których najprawdopodobniej leciał na niskiej wysokości. Według wstępnych ustaleń obiekt można wykluczyć jako cywilny lub przemytniczy.
Prowadzący działania śledcze na miejscu upadku drona prokurator twierdził, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że dron nadleciał znad terytorium Białorusi.
wydarzenia.interia.pl/kresy.pl































