17 lipca 1386 roku we Wrocławiu odlano jeden z najsłynniejszych średniowiecznych dzwonów Śląska – dzwon Maria, później nazywany Dzwonem Grzesznika lub Dzwonem Biednych Grzeszników.

Na południową wieżę kościoła św. Marii Magdaleny wciągnięto go 1 września tego samego roku.

Odlany ze spiżu dzwon ważył 113 cetnarów, czyli około 5,8 tony. Mierzył 180 cm wysokości, a jego obwód wynosił 6,3 metra. Brzmiał w tonie H. Do pełnego rozkołysania potężnego instrumentu potrzeba było ponad pół minuty pracy dzwonników.

Dzwon nosił imię „Maria”, co potwierdzała znajdująca się na nim niemiecko-łacińska inskrypcja: „Maria ist der Name mein, / selig musen alle die seyn, / die mein lut hören, oder vernehmen spate oder fruh / die sprechen Gote dem Herren zu”. Jej sens można oddać następująco: „Maria jest imię moje. Błogosławieni niech będą wszyscy, którzy słyszą mój głos późno czy wcześnie i zwracają się do Boga, Pana”. Łacińska część napisu głosiła ponadto, że dzwon odlano w roku Pańskim 1386, w dzień św. Aleksego, przypadający 17 lipca.

Z czasem dzwon zaczęto nazywać Dzwonem Grzesznika lub Dzwonem Biednych Grzeszników. Nazwa wiązała się zarówno z jego wykorzystywaniem podczas egzekucji, jak i z dramatyczną legendą o powstaniu instrumentu.

Według utrwalonej tradycji dzwon miał odlać wrocławski ludwisarz Michael Wilde. Autorstwo to nie jest jednak całkowicie pewne. Badacze zwracali uwagę, że w zachowanych miejskich wykazach obywateli z okresu około 1386 roku nie występuje Michael Wilde, w późniejszych księgach pojawia się natomiast ludwisarz Mathes, czyli Mateusz Wilde.

Legenda głosi, że po przygotowaniu formy i roztopieniu stopu mistrz na pewien czas opuścił warsztat, pozostawiając piec pod opieką młodego ucznia. Chłopak, kierowany ciekawością, poruszył zamknięcie tygla. Czop wypadł, a rozgrzany metal spłynął do przygotowanej formy bez zgody ludwisarza.

Kiedy mistrz dowiedział się, co się wydarzyło, miał wpaść w gniew i ugodzić ucznia nożem. Chłopak zmarł, natomiast odlany przedwcześnie dzwon okazał się dziełem pozbawionym wad. Za zabójstwo mistrza skazano na śmierć.

Według podania ostatnim życzeniem ludwisarza było usłyszenie stworzonego przez niego dzwonu. Prośbę spełniono i dzwon po raz pierwszy miał rozbrzmieć nad miastem, gdy jego twórcę prowadzono na miejsce egzekucji.

Opowieść ta nie znajduje potwierdzenia w źródłach i należy do legend rozpowszechnionych również w innych częściach Europy. Historycznie potwierdzony jest natomiast wrocławski zwyczaj bicia w wielki dzwon podczas prowadzenia skazańców na miejsce stracenia. Kroniki wspominają o nim po raz pierwszy pod datą 16 czerwca 1526 roku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dzwon nie służył jedynie podczas egzekucji. Rozbrzmiewał również w czasie najważniejszych świąt, nabożeństw i uroczystości miejskich. W XX wieku używano go między innymi podczas modlitwy „Ojcze nasz”, uroczystych świąt oraz ceremonii żałobnych. Stał się jednym z najważniejszych dźwiękowych symboli dawnego Wrocławia.

Przetrwał około 559 lat, kolejne wojny, pożary oraz oblężenie Wrocławia w 1945 roku. Został zniszczony dopiero 17 maja 1945 roku, już po kapitulacji miasta. Zagadkowa eksplozja, spowodowana prawdopodobnie wybuchem miny lub zgromadzonej amunicji, zburzyła trzy ściany południowej wieży kościoła. Runęła część konstrukcji, a zabytkowy dzwon został bezpowrotnie zniszczony.

W 1996 roku Rada Miejska Wrocławia przyjęła program rozwoju turystyki, w którym wśród przedsięwzięć związanych z przywracaniem dawnych symboli miasta wymieniono również Dzwon Grzesznika. Jego odtworzenie mogłoby zostać oparte na zachowanych rysunkach, fotografiach i nagraniach brzmienia. Zamierzenie nie zostało jednak dotąd zrealizowane.

Czytaj też:

Legendarny Dzwon Zygmunta od 500 lat pełni tę samą funkcję

Polacy odlali największy dzwon kołysany na świecie

Kresy.pl / Dolny Śląsk Wita

Tagi: , , ,
forma płatności