Były sekretarz stanu USA Antony Blinken stwierdził w środę, że amerykańskie bombardowania Iranu nie zniszczyły programu nuklearnego tego kraju.
Były szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził dla dziennika “The New York Times”. Jak uznał “chociaż nie ma wątpliwości, że atak USA spowolnił ambicje nuklearne Iranu, jest on w stanie szybko odbudować obiekty w lokalizacjach i na głębokościach, które są praktycznie nie do przebicia, jednocześnie kontynuując rozwój broni” – fragment artykułu przytoczył portal Middle East Monitor.
Powołując się na ekspertów, Blinken stwierdził, że istnieją wątpliwości co do zdolności amerykańskich bomb bunker-buster do niszczenia celów w Iranie.
Jak przytoczył – „Eksperci, z którymi rozmawiałem, mają poważne wątpliwości co do zdolności amerykańskich bomb bunkrowych o masie 30 tys. funtów [13,6 tony] do unieszkodliwienia Fordo i innych głęboko osadzonych celów w irańskim programie nuklearnym”, zauważając, że wstępne raporty wskazują, że chociaż infrastruktura nuklearna Iranu została „poważnie uszkodzona”, to jednak „nie została zniszczona”.
Wcześniej senator Partii Demokratycznej Chris Murphy powiedział CNN, że siły zbrojne USA nie zadały irańskiemu programowi atomowemu „niszczycielskiego ciosu”.
13 czerwca w nocy Izrael rozpoczął intensywne bombardowania Iranu. Deklarowanym początkowo celem Izraelczyków były instalacje irańskiego sektora atomowego. Oprócz tego biorą oni na cel najwyższych irańskich wojskowych, naukowców, polityków, bazy wojskowe i składy uzbrojenia, instalacje naftowe. Izraelski premier nie wykluczył wzięcia na cel samego najwyższego przywódcy Iranu, Sajjida Alego Chamenejego.
Minister obrony Israel Kac przyznał jednak potem, że celem Tel Awiwu jest to, aby “podważyć reżim” Republiki Islamskiej Iranu. Sama nazwa operacji izraelskiej “Powstający lew”, była nawiązaniem do przedrewolucyjnej symboliki na fladze Iranu z czasów szachów, co również uznano za mobilizowanie irańskich przeciwników systemu politycznego i elity Republiki Islamskiej. Jednak w środę Netanjahu stwierdził, że cel ten nie mógł by osiągnięty.
Iran zareagował rakietowymi uderzeniami na Izrael. Zadeklarował, że wycofuje się z negocjacji w sprawie swojego programu atomowego, jakie od kwietnia prowadził z Amerykanami, uznając ich za koordynaujących działania z Izraelczykami.
Izraelczycy kontynuowali ataki niszcząc między innymi siedzibę irańskich mediów państwowych i osiągając przewagę w irańskiej przestrzeni powietrznej. Izraelczycy zadeklarowali zniszczenie jednej trzeciej potencjału irańskiej obrony przeciwpowietrznej. Jednocześnie izraelska obrona przeciwpowietrzna nie była w stanie likwidować irańskich rakiet, które spadały na cele w centralnym Izraelu.
W sobotę wieczorem siły amerykańskie przeprowadziły ataki na trzy główne irańskie obiekty nuklearne – Fordo, Natanz i Isfahanie, przyłączając się do wojny Izraela. Donald Trump ujawnił w rozmowie z Seanem Hannity’m w Fox News, że na Fordow zrzucono sześć bomb typu „bunker-buster”, a na pozostałe obiekty wystrzelono 30 pocisków Tomahawk. Według anonimowego źródła w administracji USA, w operacji uczestniczyły bombowce B-2.
Jednak poniedziałkowe bombardowania Fordo, tym razem w wykonaniu Izraela, nasuwają pytania o skuteczność amerykańskiego ataku.
W niedzielę irański parlament opowiedział się za zamknięciem Cieśniny Ormuz – ważnego korytarza morskiego łączącego Zatokę Perską z Morzem Arabskim. Decyzję w tej sprawie podejmie ostatecznie Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu i sam rahbar – Sajjid Ali Chamenei. Jej zablokowanie zablokowałoby transport jednej piątek handlu ropą i mogło doprowadzić do szoku ekonomicznego na całym świecie.
We wtorek Trump ogłosił zawieszenie broni miedzy Izraelem i Iranem, choć przed południem dochodziło do jego naruszeń.
W czwartkowym przemówieniu najwyższy przywódca Irany Sajjid Ali Chamenei uznał, że wrogowie Irany “nie osiągnęli swoich celów” przez zbrojny atak na ten kraj.
middleeastmonitor.com/kresy.pl































