Prezydent Turcji ostrzegł przed możliwością nowego kryzysu migracyjnego w Europie w związku z wybuchem konfliktu izraelsko-irańskiego. Recep Tayyip Erdogan w rozmowie telefonicznej z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem wyraził obawy o bezpieczeństwo regionu oraz zadeklarował gotowość do mediacji.
W obliczu eskalacji konfliktu izraelsko-irańskiego prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł kanclerza Niemiec Friedricha Merza przed możliwością wzmożonego napływu uchodźców do Europy. W rozmowie telefonicznej Erdogan podkreślił, że konsekwencje spirali przemocy, wywołanej atakami Izraela, mogą negatywnie wpłynąć nie tylko na region Bliskiego Wschodu, lecz także na całą Europę, zwłaszcza w kontekście zagrożeń migracyjnych oraz potencjalnego ryzyka wycieku nuklearnego.
Podczas rozmowy obaj przywódcy zgodzili się, że dalsza destabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy. Erdogan zaznaczył: „Konflikt grozi nowym kryzysem migracyjnym, którego Europa może nie być gotowa udźwignąć”. Zarówno on, jak i Merz, stanowczo sprzeciwili się możliwości wejścia Iranu w posiadanie broni jądrowej.
Erdogan odbył także rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem, deklarując gotowość Ankary do pośrednictwa w rozmowach dotyczących irańskiego programu nuklearnego oraz ewentualnego rozejmu z Izraelem.
W Genewie trwają rozmowy dyplomatyczne z udziałem szefa irańskiej dyplomacji Abbasa Aragcziego, ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii oraz przedstawicieli Unii Europejskiej. Brytyjski minister spraw zagranicznych David Lammy ocenił, że istnieje realna szansa na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
MSZ Iranu wyraża gotowość do rozmów, ale stawia konkretne warunki. Teheran domaga się natychmiastowego wstrzymania przez Izrael działań bojowych.
Zobacz także: Amerykańskie bombowce B-2 lecą na Guam. W tle napięcia na Bliskim Wschodzie
Szereg państw arabskich i Turcja wezwało do natychmiastowego przerwania eskalacji zbrojnej i podjęcia negocjacji. Następca saudyjskiego tronu Muhammad ibn Salman potępił atak Izraela na Iran twierdząc, że ten drugi cieszy się poparciem całego świata islamskiego. Chińska Republika Ludowa także poparła wspólne stanowisko państw arabskich i Turcji, a także zaapelowała o przerwanie wojny.
Tymczasem grupa G7 wyraziła się o działaniach zbrojnych Izraela aprobatywnie, uznając, że realizuje prawo do obrony. W oświadczeniu wydanym przez USA, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Włochy, Japonię i Kanadę nazwano Iran „głównym źródłem regionalnej niestabilności i terroru”.
Kresy.pl/middleeasteye.net
































