Przedstawiciele branży ciepłowniczej ostrzegają, że bez szybkich działań ze strony rządu już za kilka miesięcy Polacy mogą stanąć w obliczu znaczących podwyżek rachunków za ogrzewanie. Wzrosty mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu procent.
Z badania przeprowadzonego na próbie 546 systemów ciepłowniczych wynika, że po 1 lipca – gdy przestanie obowiązywać ustawa ograniczająca wzrost cen – aż 56 proc. systemów może podnieść opłaty dla odbiorców – podała w poniedziałek Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie (IGCP).
“Wzrosty mogą sięgać od kilku do kilkudziesięciu procent, w zależności od lokalizacji czy stosowanych technologii” – informuje organizacja branżowa w komunikacie zatytułowanym “Transformacja albo kryzys – sektor ciepłownictwa systemowego potrzebuje natychmiastowych decyzji”.
Eksperci Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie uważają, że jedynym skutecznym rozwiązaniem jest kompleksowa i dobrze zaplanowana transformacja sektora, która nie tylko ustabilizuje ceny, ale także poprawi bezpieczeństwo dostaw i jakość powietrza.
Takie zmiany wymagają jednak ogromnych nakładów finansowych – według IGCP do 2050 roku konieczne będzie zainwestowanie co najmniej 300 miliardów złotych. Problemem jest jednak ograniczony dostęp firm ciepłowniczych do korzystnego finansowania – brakuje zarówno własnych środków, jak i dostępu do preferencyjnych kredytów czy dotacji.
Eksperci zwracają też uwagę, że w latach 2013–2023 zmarnowano szansę na rozwój sektora – do budżetu państwa wpłynęło wtedy 100 miliardów złotych ze sprzedaży darmowych uprawnień do emisji CO₂ w ramach unijnego systemu ETS, jednak środki te nie zostały przeznaczone na rozwój ciepłownictwa.
Czytaj: Polskie ceny energii dla przemysłu jednymi z najwyższych na świecie
“ETS miał być kołem zamachowym dla inwestycji w zero- i niskoemisyjne źródła ciepła. Dziś pełni głównie funkcję fiskalną, nie wspierając w wystarczającym stopniu procesu transformacji” – komentuje prezes IGCP Jacek Szymczak. Jak dodaje, firmy dostarczające ciepło mają dziś bardzo ograniczone możliwości finansowania potrzebnych inwestycji.
Brak zdecydowanych działań to – według IGCP – nie tylko ryzyko gwałtownego wzrostu kosztów dla obywateli, ale też pogłębiającego się zjawiska tzw. wykluczenia cieplnego.
“Systemy, które nie spełnią unijnych kryteriów efektywności, zostaną odcięte od wsparcia ze środków unijnych i krajowych. Koszty modernizacji spadną wówczas bezpośrednio na mieszkańców. Bez szybkich decyzji zapłacimy wszyscy – wyższymi rachunkami, spadkiem jakości usług i kryzysem infrastrukturalnym. To nie odległa perspektywa – to scenariusz, który może się ziścić w najbliższych latach” – ostrzega Izba.
Wśród koniecznych działań organizacja wskazuje m.in. na potrzebę stworzenia realistycznej strategii transformacji z udziałem samorządów i branży, reformy systemu taryf, która zapewni opłacalność inwestycji, zwiększenia dostępności środków z funduszy unijnych i krajowych (w tym ETS, KPO i Funduszu Modernizacyjnego), a także wprowadzenia trwałych rozwiązań wspierających odbiorców wrażliwych.
“Dalsze opóźnienia to prosta droga do utraty kontroli nad sektorem, który odpowiada za komfort cieplny ponad 15 milionów Polek i Polaków” – podkreślają przedstawiciele IGCP, przypominając, że polski sektor ciepłowniczy jest wyjątkowy w skali Europy – oparty na gęstej sieci lokalnych systemów, które ogrzewają nie tylko mieszkania. Zapewniają także ogrzewanie szkół, szpitali oraz innych instytucji publicznych.
biznes.interia.pl / Kresy.pl






























