Traktat w Trianon, podpisany 4 czerwca 1920 roku w pałacu Grand Trianon w Wersalu, był jednym z najbardziej bolesnych momentów w historii Węgier.
Zawarty pomiędzy odtworzonym Królestwem Węgier a mocarstwami sprzymierzonymi i stowarzyszonymi, miał na celu uporządkowanie sytuacji po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej. Jego skutki dla Węgier były jednak dramatyczne i odcisnęły piętno na życiu politycznym i społecznym kraju przez kolejne dekady.
„Nie na takie zakończenie wojny liczyli Węgrzy w 1914 roku” – mówił w Polskim Radiu prof. Andrzej Sieroszewski. „Za przystąpieniem do wojny po stronie państw centralnych, u boku Austrii i Niemiec, opowiedziały się wszystkie węgierskie partie polityczne, nawet opozycyjne. Węgry były przecież jednym z dwóch równorzędnych członów monarchii austro-węgierskiej”.
W wyniku traktatu Węgry straciły około 71 proc. swojego terytorium oraz prawie dwie trzecie ludności. Poza granicami nowego państwa znalazło się około 3,5 miliona Węgrów – najwięcej w południowej Słowacji, w Seklerszczyźnie (Seklerlandzie) w Siedmiogrodzie oraz w Wojwodinie. Kraj został pozbawiony dostępu do morza, zakazano mu powszechnej służby wojskowej, ograniczono liczebność armii do 35 tysięcy żołnierzy, a także zabroniono posiadania lotnictwa i marynarki wojennej.
Węgry utraciły liczne ośrodki przemysłowe, złoża surowców oraz rozbudowaną sieć kolejową, która znalazła się poza nowymi granicami. Skutki tych zmian dotknęły niemal każdą rodzinę – nie było domu, którego nie objęłyby konsekwencje traktatu.
Nowo powstałe państwa, takie jak Czechosłowacja czy Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców, uzyskały znaczne terytoria. Rumunia otrzymała Siedmiogród i część Banatu, Czechosłowacja – Słowację i Ruś Zakarpacką, a Austria – zachodnie komitaty, tworzące Burgenland. Choć wiele z tych ziem zamieszkiwały inne narodowości, arbitralność granic i oderwanie obszarów z liczną ludnością węgierską wzbudzały głębokie kontrowersje. Jedynie w okolicach Sopronu przeprowadzono plebiscyt – w jego wyniku część Burgenlandu pozostała przy Węgrzech.
4 czerwca – narodowa żałoba
Dzień podpisania traktatu – 4 czerwca – ogłoszono dniem żałoby narodowej. Zawyły dzwony, zamknięto szkoły i urzędy, a gazety ukazały się w czarnych ramkach. Przez kolejne dziesięciolecia rewizja Trianon stała się priorytetem węgierskiej polityki zagranicznej. Sojusz z III Rzeszą pozwolił na chwilowe odzyskanie części ziem, jednak po II wojnie światowej postanowienia traktatu zostały przywrócone.
Do dziś Trianon pozostaje jednym z najbardziej bolesnych punktów w węgierskiej pamięci zbiorowej. W 2008 roku w południowej części Budapesztu otwarto „Park Trianon”, upamiętniający utracone ziemie dawnej monarchii. Znajduje się tam m.in. dzwon, który każdego dnia o godz. 16:32 – dokładnie o tej porze 4 czerwca 1920 roku podpisano traktat – rozbrzmiewa, przypominając o narodowej tragedii.
Dziedzictwo w kulturze
Po Trianon jednym z fundamentów tożsamości węgierskiej stała się kultura. Ślady tamtej traumy odnaleźć można m.in. w twórczości Sándora Máraiego, który urodził się i wychował w Kassie – dziś Koszycach. Choć po traktacie opuścił rodzinne strony, czyli Górne Węgry (Márai nie używał określenia „Słowacja”), często powracał do nich w swojej literaturze:
„…nie mogę odwiedzić najdroższego miejsca, mojej małej, znajomej ojczyzny; dlatego wszędzie na świecie czuję się bezdomny, podróżuję po miastach Europy i targa mną niewypowiedziana tęsknota, której się wstydzę, o której z nikim nie rozmawiam i której nie potrafią ukoić żadne widoki ani przeżycia”.
Traktat pozostawił ślad także w refleksji intelektualnej: „Dzisiejsze państwo węgierskie w żadnej mierze nie może być utożsamiane z kulturą węgierską” – mówił w Polskim Radiu prof. Bogdan Góralczyk. – „Ta kultura jest szersza. Węgry mają to nieszczęście swojego losu, że przez Trianon są poszatkowane. Wielkie skupiska autentycznej węgierskiej twórczości, języka i tożsamości znajdują się dziś poza granicami kraju”.
Ponad sto lat po podpisaniu traktatu Węgrzy wciąż wspominają Trianon jako moment, w którym „rozsiekano” ich państwo. Tęsknota za „wielkimi Węgrami” pozostaje żywa – w debatach politycznych, kulturze, a niekiedy także w polityce historycznej. Echo tamtej tragedii nadal rozbrzmiewa – nie tylko w dzwonach Parku Trianon, ale i w zbiorowej tożsamości narodu.
Czytaj też: Niemal wszyscy Węgrzy uważają traktat z Trianon za niesprawiedliwy
Kresy.pl / Polskie Radio






























