Rumuńska narodowo konserwatywna partia AUR, której kandydat George Simion przegrał wybory prezydenckie, ogłasza, że ​​posłowie ich ugrupowania nie wezmą udziału w uroczystości zaprzysiężenia Nicușora Dana. Władze ugrupowania przekazały, że nie uznają prawowitości nowej władzy.

Przedstawiciele partii AUR, której przewodniczy George Simion, przegrany ostatnich wyborów prezydenckich w Rumunii, zbojkotowali inaugurację prezydencką Nicusora Dana, tłumacząc, że wybory prezydenckie 18 maja były „naznaczone masowym oszustwem, manipulacjami instytucjonalnymi i bezprecedensową ingerencją zewnętrzną”.

– „Rumunia żyje dziś w fałszywej demokracji. Nicușor Dan, przedstawiany jako »niezależny«, jest w rzeczywistości produktem systemu – wspieranym przez byłych prezydentów, generałów służb specjalnych, płatnych influencerów i ambasady zagraniczne” – oświadczyły władze partii.

Zobacz także: Media: Po wyborach w Rumunii ruszył pakt migracyjny, to samo czeka Polskę

Dodano, że wizyta szefa francuskiego wywiadu, Nicolasa Lernera, przed drugą turą wyborów miała być wyraźnym dowodem ingerencji zagranicy wybory – „Ponad 5,3 miliona Rumunów pokazało, że chce zmiany, że odrzuca status kolonii i że nie akceptuje już dyktatury tych, którzy rządzą Rumunią od 35 lat. Niestety, całkowite wyzwolenie kraju spod obcych wpływów i pasożytniczych elit nie zostało jeszcze osiągnięte. AUR będzie nadal walczyć o wolność, prawdę i autentyczną demokrację” – stwierdzono.

Ugrupowanie zaznaczyło, że nie uzna nowego reżimu i „będzie reprezentować prawdziwą wolę narodu rumuńskiego” – przekazało AUR.

AUR ogłasza, że ​​zainicjuje debatę w społeczeństwie, aby zakwestionować legalność tych wyborów i zwrócić uwagę na „bezpośrednie niebezpieczeństwo ustanowienia dyktatury”.

– „Widzimy, jak obecny system przygotowuje się do wyeliminowania partii opozycyjnych i aresztowania liderów ruchu suwerenistycznego. Parlamentarzyści AUR nie wezmą udziału także w inauguracji rządu popieranego przez Nicuşora Dana. Pozostawimy ławy puste i pozwolimy wszystkim z PSD, PNL, USR, UDMR i ich satelitom »cisnąć się przy korycie«. Ta koalicja nie odzwierciedla woli ludu, a jedynie głód władzy systemu, który zachowuje swoje przywileje” – poinformowano.

W zeszłym tygodniu George Simion złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o unieważnienie głosowania, zarzucając „zewnętrzną ingerencję” w proces wyborczy.

18 maja odbyła się druga tura powtórnych wyborów prezydenckich w Rumunii. Lokale wyborcze były otwarte od godziny 7 do 21 czasu lokalnego. Do głosowania uprawnionych było łącznie 19 milionów obywateli, w tym ponad milion mieszkających za granicą.

Zwycięzcą głosowania został Nicusor Dan, który uzyskał 54,9 procent poparcia. George Simion zdobył 45,1 procent głosów. Choć początkowo Simion nie chciał uznać porażki, wieczorem po ogłoszeniu wyników opublikował nagranie, w którym pogratulował rywalowi zwycięstwa. „Nicusor Dan wygrał wybory, taka była wola narodu rumuńskiego” – powiedział w krótkim oświadczeniu.

Mimo oficjalnego uznania przegranej, Simion podjął działania prawne, kwestionując legalność procesu wyborczego. Trybunał Konstytucyjny Rumunii nie odniósł się dotąd do jego wniosku.

Kresy.pl/spotmedia.ro

Tagi: , ,
forma płatności