
Nawrocki zadeklarował gotowość przyjęcia wojsk USA z Niemiec, a gen. Kukuła rozmawiał o tym z dowódcą sił NATO w Europie
/1 Komentarz/w bezpieczeństwo i obrona, Europa Środkowa, Litwa, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiWe wtorek Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że Polska jest gotowa przyjąć amerykańskich żołnierzy, jeśli Donald Trump zdecyduje o ich relokacji z Niemiec. O zwiększeniu obecności wojsk USA w Polsce rozmawiał też w Wilnie szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła z dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.
We wtorek szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła spotkał się w Wilnie z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie. Rozmowy odbyły się przy okazji konferencji Szefów Obrony Państw Europy Północnej.
Jak poinformował Sztab Generalny WP, tematem spotkania była rola Polski w nowej architekturze bezpieczeństwa NATO oraz główne założenia projektu „NATO 3.0”. Jedną z omawianych kwestii była możliwość zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących na terytorium Polski, co miałoby wzmocnić wschodnią flankę Sojuszu.
Koncepcja „NATO 3.0”, promowana przez Pentagon, zakłada większą odpowiedzialność Europy za własne bezpieczeństwo, przy wskazaniu Niemiec jako jednego z głównych liderów tego procesu.
Sprawa możliwego przesunięcia amerykańskich sił w Europie nabrała znaczenia po informacjach Pentagonu, zgodnie z którymi w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy z Niemiec ma zostać wycofanych około 5 tysięcy żołnierzy USA. Prezydent Donald Trump nie wykluczył, że część tych sił mogłaby trafić do Polski, choć pierwotna koncepcja miała zakładać najpierw powrót kontyngentu do Stanów Zjednoczonych, a następnie jego ewentualną relokację w rejon Indo-Pacyfiku.
Do sprawy odniósł się we wtorek prezydent Karol Nawrocki, który przebywa z trzydniową wizytą w Rumunii. W środę ma wziąć udział w szczycie Bukareszteńskiej Dziewiątki, skupiającej państwa wschodniej flanki NATO.
Podczas konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Rumunii Nicusorem Danem Nawrocki był pytany o szanse na to, aby amerykańscy żołnierze relokowani z Niemiec trafili na wschodnią flankę NATO, w tym do państw B9.
„Oczywiście nie wiemy, jaka będzie decyzja pana prezydenta USA Donalda Trumpa” — powiedział prezydent RP. Dodał, że „każdy odpowiedzialny przywódca europejski”, za którego się uważa, „powinien dokładać wszelkich starań, aby żołnierze amerykańscy pozostali w Europie”.
Nawrocki poinformował, że 3 maja rozmawiał z Donaldem Trumpem o możliwej relokacji wojsk USA. „Wspomniałem panu prezydentowi, że jeśli taką decyzję podejmie, to jesteśmy w Polsce gotowi do tego, żeby przyjąć żołnierzy amerykańskich” — przekazał.
Prezydent ocenił, że podobne stanowisko zajmuje wielu przywódców w Unii Europejskiej, zwłaszcza z państw położonych na wschodniej flance NATO. Podkreślił też, że przyjęcie relokowanych żołnierzy nie byłoby działaniem wymierzonym w zachodnich sąsiadów Polski.
„Jest to odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo” — zaznaczył Nawrocki. Jak dodał, obecność dodatkowych sił USA byłaby korzystna zarówno dla Polski, jak i dla państw tworzących format B9.
Gotowość do przyjęcia większej liczby amerykańskich żołnierzy zadeklarował również prezydent Rumunii. Nicusor Dan podkreślił, że Bukareszt chciałby, aby na terytorium Rumunii stacjonowało jak najwięcej wojsk USA. Obecnie ma ich tam przebywać około 1,5 tysiąca.
„To nie oznacza, że traktujemy niesprawiedliwie naszych partnerów europejskich. To jest decyzja USA i jeżeli one będą uważały, że dla wspólnej obrony, dla obrony NATO, Rumunia może być dobrym gospodarzem, my będziemy bardzo szczęśliwi, mogąc ich gościć u nas” — mówił Dan.
Wiceszef MON Paweł Zalewski wskazywał wcześniej, że intencją polskich władz jest zwiększenie amerykańskich zdolności wojskowych w Polsce. Pytany o możliwość przyjęcia żołnierzy wycofywanych z Niemiec, zastrzegł, że decyzja należy do strony amerykańskiej. Dodał też, że rozważanych jest kilka lokalizacji dla nowych jednostek.
Swoje stanowisko przedstawił też premier Donald Tusk. W ubiegły poniedziałek ocenił, że plan wycofywania amerykańskich żołnierzy z niektórych państw europejskich, w tym z Niemiec, to „sprawa delikatna”.
„Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać […]. Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim” — powiedział premier.
Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Do stałych elementów obecności USA należą m.in. załoga bazy tarczy antyrakietowej w Redzikowie, wysunięte dowództwo 5. Korpusu Sił Lądowych USA w Poznaniu oraz garnizon w Powidzu, gdzie znajduje się sprzęt dla amerykańskiej brygady pancernej.
Rotacyjna obecność wojsk USA obejmuje przede wszystkim pancerną grupę bojową, której pododdziały są rozmieszczone na zachodzie Polski, m.in. w Żaganiu, Świętoszowie, Bolesławcu, Skwierzynie i Toruniu.
Według podawanych danych w Niemczech stacjonuje obecnie od 35 do 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Już w 2020 roku Donald Trump zapowiadał wycofanie 9,5 tysiąca z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Część tych wojsk miała wówczas trafić do Polski, jednak plany te nie zostały zrealizowane.
rmf24.pl / wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl































