Ukraińskie władze skrytykowały wypowiedź rosyjskiego prezydenta Władimira Putina na temat „stref buforowych” jako dowód na nieposzanowanie suwerenności Ukrainy. W zamian zaproponowały utworzenie podobnej strefy, ale na terytorium Rosji.
Rzecznik MSZ Heorhij Tykhyi oświadczył 22 maja dla „Ukrainskiej Pravdy”, że „Słowa te wyraźnie dowodzą, że sam Putin jest przeszkodą na drodze do pokoju i że należy zwiększyć presję na Rosję i Putina we wszystkich formach, aby wymusić pełne, trwałe zawieszenie broni”.
W reakcji na uwagi prezydenta Rosji Władimira Putina Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy zaproponowało utworzenie „strefy buforowej” na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dodano, że Siły Zbrojne Ukrainy wciąż toczą walki na terenie rosyjskiego obwodu kurskiego.
Sytuację wcześniej skomentował także doradca prezydenta Mychajło Podolyak, który powiedział Agencji Reuters, że proponowane przez Rosję pasy bezpieczeństwa świadczą o niechęci Moskwy do poszanowania suwerenności Ukrainy.
Przypominamy, że w czwartek podczas posiedzenia rosyjskiego rządu Władimir Putin ogłosił decyzję o utworzeniu strefy buforowej wzdłuż granicy rosyjsko-ukraińskiej.
— „Podjęto decyzję o utworzeniu niezbędnej strefy buforowej wzdłuż naszych granic. Nasze jednostki wojskowe obecnie realizują to zadanie” — powiedział Putin, nie precyzując jednak szczegółów dotyczących lokalizacji czy zakresu działań wojskowych.
Prezydent Rosji uzasadnił tę decyzję działaniami Sił Zbrojnych Ukrainy oraz zagranicznych najemników, które określił mianem „terrorystycznych”.
— „Przeciwnik zazwyczaj wybiera cele niemające znaczenia wojskowego — obiekty cywilne, budynki mieszkalne i ludność cywilną. Ostatnie incydenty potwierdzają moje słowa — podczas ataków dronów i akcji dywersyjnych celowo atakowane są pojazdy cywilne, w tym karetki pogotowia i maszyny rolnicze” — stwierdził Putin.
Rosyjski przywódca nie wskazał, jak długo ma funkcjonować nowa strefa ani czy będzie miała charakter tymczasowy, czy trwały.
Podczas rozmowy z europejskimi przywódcami w poniedziałek, prezydent USA Donald Trump poinformował, że Władimir Putin „nie jest gotów zakończyć wojny na Ukrainie, ponieważ uważa, że wygrywa”. Według źródeł „The Wall Street Journal” była to pierwsza taka ocena wygłoszona przez Trumpa, która stoi w sprzeczności z jego wcześniejszymi deklaracjami, że „Putin chce pokoju”.
W rozmowie, która miała miejsce po kontakcie telefonicznym Trumpa z Kremlem, uczestniczyli prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Meloni oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Jeszcze przed rozmową z Putinem Trump zadeklarował chęć nałożenia nowych sankcji na Rosję, jeśli ta nie zgodzi się na zawieszenie broni. Po rozmowie zmienił jednak zdanie – nie był już gotów mówić o sankcjach, zamiast tego zapowiedział wsparcie dla negocjacji niższego szczebla między Ukrainą a Rosją, które miałyby się odbyć w Watykanie.
Premier Włoch Giorgia Meloni skontaktowała się w tej sprawie z papieżem Leonem XIV i uzyskała jego potwierdzenie gotowości do udostępnienia Watykanu jako platformy rozmów.
Już w niedzielę Trump zapowiedział, że zamierza wysłać na ewentualne negocjacje w Watykanie sekretarza stanu Marco Rubio oraz specjalnego przedstawiciela Keitha Kellogga. W poniedziałek jednak nie przedstawił żadnych jednoznacznych deklaracji co do roli Stanów Zjednoczonych w tym procesie.
Kresy.pl/Reuters.com/Pravda.com.ua































