Sekretarz generalny NATO Mark Rutte poinformował, że państwa członkowskie Sojuszu są gotowe rozważyć podniesienie minimalnego poziomu wydatków na obronność. Mimo to wiele krajów nadal nie osiągnęło obecnego celu, jakim jest przeznaczanie 2 proc. PKB na obronę.
Mark Rutte rozmawiał z dziennikarzami w Antalyi, gdzie w czwartek odbyło się nieformalne spotkanie szefów dyplomacji krajów NATO. “Jesteśmy na dobrej drodze” – stwierdził podczas rozmowy.
Jednym z głównych tematów spotkania była kwestia zwiększenia nakładów na obronność – postulat, który od dawna podnosi prezydent USA Donald Trump. Domaga się on większego udziału państw europejskich w kosztach związanych z bezpieczeństwem.
“Zwiększenie wydatków na obronność jest kluczowe dla naszego bezpieczeństwa i niezbędne do osiągnięcia uzgodnionych zdolności wojskowych. Pomoże to też zapewnić sprawiedliwy podział obciążeń między członkami [NATO – red.]” – podkreślił Rutte.
Zaprezentował też konkretną propozycję, o której wcześniej informowały media: kraje NATO miałyby zobowiązać się do przeznaczania co najmniej 3,5 proc. PKB na podstawowe działania związane z obronnością – w tym na zakup uzbrojenia, wypłaty dla żołnierzy i prowadzenie operacji poza granicami kraju. To znaczący wzrost w porównaniu z aktualnie obowiązującym progiem 2 proc.
Dodatkowo, według jego koncepcji, państwa miałyby przekazywać jeszcze 1,5 proc. PKB na szersze projekty wspierające bezpieczeństwo – takie jak inwestycje w cyberobronę czy rozbudowę infrastruktury drogowej i mostowej, by była przystosowana do transportu wojsk.
Ambasador USA przy NATO Matthew Whittaker poinformował we wtorek, że prezydent USA Donald Trump nie zrezygnuje z żądania, żeby europejskie państwa sojusznicze i Kanada wydawały 5 proc. PKB na obronność. Przestrzegł również UE, która chce wykluczyć amerykański przemysł zbrojeniowy z funduszu zbrojeniowego.
euractiv.pl / Kresy.pl
































