Prezydent Puław Paweł Maj przez pięć dni będzie odbywał karę pozbawienia wolności. Nie chodzi jednak o przestępstwo kryminalne – a o sprawę, która poruszyła wielu: lokalne boisko, z którego miały korzystać dzieci i mieszkańcy. To właśnie walka o „orlika” zaprowadziła włodarza miasta do więzienia.
– Idę do więzienia, bo taki jest wyrok sądu. Ale to sprawa, która dotyczy nie mnie, a każdego, kto chce żyć w sensownie zarządzanym państwie. To symbol niesprawiedliwości – mówi prezydent Maj w rozmowie z Interią.
Sprawa dotyczy boiska przy Szkole Podstawowej nr 4 w Puławach. Prezydent chciał, by „orlik” był otwarty również po godzinach lekcyjnych, tak aby dzieci i lokalna społeczność mogły z niego korzystać wieczorami. Jednak sąsiedzi – jedno małżeństwo mieszkające obok – wielokrotnie skarżyli się na hałas i finalnie wniosło sprawę do sądu.
Pomimo zamontowania ekranów akustycznych, które pochłonęły publiczne środki, sąd drugiej instancji nakazał wyłączenie boiska z użytku po godz. 16. Na miasto nałożono grzywnę w wysokości 5 tysięcy złotych, której prezydent nie zapłacił. W efekcie sąd, na wniosek komornika, zamienił karę grzywny na pięć dni pozbawienia wolności, które Maj odbywa właśnie w Zakładzie Karnym w Opolu Lubelskim.
– Jeśli dzieci nie mogą grać na boisku, to po co my je budujemy? – pyta retorycznie prezydent Maj. – To absurd, który uderza w podstawy zdrowego społeczeństwa. W kulturę sportu. W codzienność ludzi, którzy chcą żyć aktywnie i wspólnie.
Podkreśla, że próbował rozmawiać z mieszkańcami, szukał kompromisu i działał zgodnie z ekspertyzami akustycznymi. – Zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić. Ale gdy ktoś stawia swoją wygodę ponad dobro wspólne – kończy się to tak jak dziś.
Prezydent do kary przygotował się z pełnym spokojem. Wziął urlop, opłacił koszty komornicze z własnej kieszeni, przekazał obowiązki swojemu zastępcy. – Podpisałem wszystkie dokumenty, wszystko zostawiłem w porządku. Teraz biorę książki i idę. Może zakoleguję się z kimś w celi – mówi z ironią.
Wyrok uznaje za niesprawiedliwy, ale deklaruje szacunek do decyzji sądu. – Nie zgadzam się z nim, ale go wykonuję. Taki jest porządek prawny.
Sprawa prezydenta Puław odbiła się szerokim echem także na szczeblu krajowym. Minister sportu Sławomir Nitras zapowiedział w Sejmie, że „żaden orlik w Polsce nie zostanie już zamknięty z powodu hałasu”, a przepisy zostaną zmienione.
– Jeśli to, co mówi pan minister, jest prawdą – to znaczy, że wygrałem – komentuje Paweł Maj. – Nie ci państwo, którzy chcieli ciszy. Nie ci, którzy chcieli zamknąć boisko. Jeśli trzeba było pójść siedzieć, żeby coś się w tym kraju zmieniło, to znaczy, że było warto.
CZYTAJ TAKŻE: Polityczna burza w Libliążu. Gmina może stracić miliony przez uchwałę antyimigracyjną
Kresy.pl / interia.pl































