W nocy z 29 na 30 marca 1943 roku w okupowanym przez Niemców Mielcu przeprowadzono jedną z najśmielszych akcji polskiego podziemia. Oddział partyzancki „Jędrusie”, dowodzony przez Józefa Wiącka „Sowę”, rozbił areszt mieszczący się w piwnicach przedwojennego sądu przy ulicy Kościuszki i uwolnił około 180 więźniów.
Operacja została wykonana w warunkach szczególnie trudnych – w mieście silnie obsadzonym przez różne formacje niemieckie.
Mielec stanowił wówczas ważny ośrodek przemysłowy dla III Rzeszy. Zakłady lotnicze pracowały na potrzeby Luftwaffe, a ich ochrona wymagała stałej obecności licznych oddziałów wojskowych i policyjnych. W mieście funkcjonowało również lotnisko, obiekty wojskowe oraz obóz pracy przymusowej. Przeprowadzenie akcji zbrojnej w takim miejscu wymagało dokładnego rozpoznania i ścisłej koordynacji.
Bezpośrednim impulsem były masowe aresztowania Polaków, z których część miała zostać deportowana do obozu Auschwitz. W mieleckim areszcie przebywało około 200 osób. Po wcześniejszych, odwołanych próbach rozbicia więzienia przez lokalne struktury konspiracyjne zdecydowano się na udział „Jędrusiów” – oddziału o dużym doświadczeniu i wysokim morale.
„Jędrusie” byli konspiracyjnym oddziałem partyzanckim utworzonym przez Władysława Jasińskiego „Jędrusia”. Składali się z młodych, zdyscyplinowanych żołnierzy podziemia, związanych m.in. z działalnością wydawniczą i dywersyjną. Po śmierci Jasińskiego na początku 1943 roku dowództwo objął Józef Wiącek „Sowa”, pod którego kierunkiem oddział kontynuował działania zbrojne przeciwko okupantowi. Niecały miesiąc wcześniej, 12 marca 1943 roku, „Jędrusie” uczestniczyli w skutecznej akcji rozbicia więzienia w Opatowie.
Atak rozpoczął się nocą, podczas opadów deszczu. Partyzanci podzieleni na kilkuosobowe grupy uderzyli na obiekt. Mimo że nie udało się w pełni zaskoczyć Niemców, ich ogień był chaotyczny. Użycie ładunków wybuchowych pozwoliło sforsować bramę i dostać się do cel. W krótkim czasie uwolniono więźniów, wśród których znajdowali się działacze konspiracji, nauczyciele oraz duchowni.
Po stronie niemieckiej narastał chaos. Oddziały ostrzeliwały się wzajemnie, a uruchomienie reflektorów przeciwlotniczych dodatkowo spotęgowało dezorientację. Wykorzystując sytuację, partyzanci wraz z uwolnionymi wycofali się w kierunku Wisłoki, gdzie przygotowano łodzie do ewakuacji.
Akcja zakończyła się pełnym powodzeniem i bez strat własnych. Jej znaczenie miało wymiar nie tylko militarny, lecz także psychologiczny – pokazywała, że nawet w silnie kontrolowanym przez okupanta mieście możliwe było skuteczne działanie polskiego podziemia.
Kresy.pl / PAP












