Kijów chce wprowadzić zmiany w porozumieniu dotyczącym surowców, domagając się większego zaangażowania inwestycyjnego Stanów Zjednoczonych. Obawy budzi m.in. wpływ umowy na przyszłe członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej.

Ukraina zamierza renegocjować warunki umowy dotyczącej surowców z USA, domagając się m.in. większego zobowiązania Waszyngtonu do inwestowania w jej gospodarkę – informuje w sobotę Bloomberg, powołując się na treść projektu dokumentu.

Zgodnie z jego zapisami Stany Zjednoczone miałyby uzyskać kontrolę nad przyszłymi inwestycjami w kluczowych sektorach ukraińskiej gospodarki, takich jak infrastruktura i górnictwo. W umowie nie określono jednak jej daty wygaśnięcia, co budzi obawy po stronie Kijowa. Ukraina obawia się, że zapisy porozumienia mogą kolidować z jej aspiracjami do przystąpienia do Unii Europejskiej oraz zobowiązać ją do zwrotu amerykańskiej pomocy wojskowej i gospodarczej udzielonej od początku wojny.

Według doniesień medialnych Waszyngton nie sprzeciwia się tym obawom, w szczególności w kontekście ewentualnych sprzeczności między umową a procesem integracji z UE. Może to sugerować gotowość USA do rozmów na temat ewentualnych zmian w porozumieniu.

Jeśli umowa wejdzie w życie w obecnym kształcie, Stany Zjednoczone uzyskają znaczący wpływ na decyzje inwestycyjne w ukraińskich sektorach strategicznych, takich jak wydobycie surowców, ropa i gaz, a także transport – w tym porty, drogi i kolej. Dodatkowo USA miałyby otrzymać priorytetowe prawa do zysków, które trafiałyby do specjalnego funduszu odbudowy zarządzanego przez Waszyngton. Kluczowym punktem umowy jest fakt, że Stany Zjednoczone traktują „pomoc materialną i finansową” udzieloną Ukrainie od lutego 2022 roku jako swój wkład w ten fundusz.

Zełenski powiedział 28 marca reporterom, że prawnicy Kijowa muszą przejrzeć projekt, zanim będzie mógł powiedzieć więcej na temat oferty USA, której streszczenie sugerowało, że USA domagały się wszystkich dochodów Ukrainy z zasobów naturalnych. Zełenski ujawnił, że nowa umowa dotarła do Kijowa w piątek.

Ukraiński prezydent dodał również, że Kijów nie uzna miliardów dolarów dawnej pomocy USA za pożyczkę, choć nie powiedział, czy takie żądanie znalazło się w najnowszym projekcie, który otrzymał wysoki rangą urzędnik rządowy.

Zełenski stwierdził jednak, że tekst umowy „zupełnie różni się” od wcześniejszej umowy ramowej, którą miał podpisać z Donaldem Trumpem, zanim ich rozmowy przerodziły się w konflikt w zeszłym miesiącu.

Jak wynika ze streszczenia udostępnionego agencji Reuters, najnowsza propozycja USA wymagałaby od Kijowa przekazania Waszyngtonowi całego zysku z funduszu kontrolującego zasoby Ukrainy, dopóki Ukraina nie spłaci całej amerykańskiej pomocy wojennej, powiększonej o odsetki.

Jak informowaliśmy, administracja Donalda Trumpa zabiega o wpływ na inwestycje infrastrukturalne i wydobywcze na Ukrainie, jednocześnie blokując dostęp państwom unijnym. Proponowana umowa miałaby objąć szeroki zakres projektów, w tym dotyczących dróg, kolei, portów, kopalni, ropy, gazu oraz innych kluczowych surowców.

27 marca obrady Rady Najwyższej Ukrainy zostały przerwane z powodu blokady mównicy przez posłów. Powodem była dyskusja na temat nowej wersji umowy mineralnej z USA, której szczegóły wywołały kontrowersje.

Kresy.pl/Bloomberg

Tagi: , ,
forma płatności