Szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Michael Waltz przeprowadzili rozmowę telefoniczną, podczas której omówili datę i miejsce rozmów dwustronnych.
Fakt przeprowadzenia rozmowy telefonicznej z faktyczną drugą osobą we władzach Ukrainy potwierdził już sam Waltz, w czasie wypowiedzi dla telewizji Fox News. „Właśnie skończyłem rozmowę telefoniczną z moim ukraińskim odpowiednikiem. Rozmawialiśmy o dacie, miejscu, zespole negocjacyjnym” – zrelacjonowała ukraińska agencja informacyjna UNIAN, ale też CNN.
“Dziś i wczoraj były pozytywne kroki naprzód, aby powiedzieć, że będziemy negocjować pokój, i już rozmawiamy o środkach budowy zaufania, które następnie podejmiemy wobec Rosjan i przetestujemy tę stronę. To będzie trudna dyplomacja wahadłowa, ale obie strony muszą być zaangażowane… Myślę, że teraz zmierzamy w pozytywnym kierunku” – powiedział Waltz.
Jak podała CNN Jermak powiedział, że negocjacje z Waltzem mają się odbyć “w najbliższej przyszłości” i mają doprowdzić do “sprawiedliwego i trwałego pokoju”.
We wtorek podaliśmy, iż Waltz podkreślił, że zgoda na natychmiastowego negocjacje pokojowe jest fundamentalnym warunkiem władz USA wobec Kijowa.
Relacje amerykańsko-ukraińskie pogarszają się od czasu objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa, który dokonał znaczącej korekty polityki zagranicznej USA. Priorytetem nowej administracji jest przerwanie walk na Ukrainie i w tym celu jej przedstawiciele podjęli już negocjacje z Rosjanami na wysokim szczeblu. Toczą się one bez udziału Kijowa.
Waszyngton zażądał od Ukrainy utworzenia specjalnego funduszu zarządzającego jej zasobami naturalnymi. Po początkowych bardzo daleko idących żądaniach, administracja Trumpa przystała w zeszłym tygodniu na bardziej kompromisową wersję dwustronnej umowy w tej sprawie. Do funduszu tego spływałyby zyski z ekspoatacji ukraińskich złóż ropy naftowej, gazu ziemnego, metali ziem rzadkich. Amerykanie mieliby w nim połowę udziałów. Mieliby korzystać także z części ukraińskiej infrastruktury wydobywczej i portowej.
Amerykanie nie chcieli natomiast udzielić gwarancji zaangażowania w bezpieczeństwo Ukrainy. Trump podkreślał, że umowa jest konieczna jako rekompensata za przeszłe zaangażowanie USA we wspieranie obrony Ukrainy, nie jest natomiast zobowiązaniem na przyszłość.
Władze Ukrainy opierają się przed tego rodzaju umową, co powoduje zdecydowaną retorykę prezydenta USA i członków jego administracji, którzy kwestionowali już demokratyczną legitymizację Zełenskiego jako prezydenta, sugerowali, że polityka Kijowa przyczyniła się do wybuchu wojny oraz sprzeniewierzenie części amerykańskiej pomocy przez Ukraińców. Choć w czwartek Trump bagatelizował swoją krytykę, już w piątek doszło w Białym Domu do retorycznego starcia jego i wiceprezydenta USA JD VAnce’a z ukraińskim przywódcą Wołodymyrem Zełenskim, które przerodziło się w kłótnię w świetle kamer.
W efekcie Zełenski zostal wyproszony z Białego Domu, a Trump skomentował, że Kijów “nie jest gotowy na pokój”. Od tego czasu USA zdążyły już wstrzymać wsparcie wojskowe dla Ukrainy, a nawet wsparcie wywiadowcze.
unian.net/edition.cnn.com/kresy.pl






























