Spółka Electromobility Poland, która miała odpowiadać za opracowanie i produkcję polskiego auta elektrycznego Izera, rozpoczyna zwolnienia grupowe.
Spółka Electromobility Poland miała odpowiadać za opracowanie i produkcję polskiego auta elektrycznego. Okazuje się jednak, że rozpoczyna zwolnienia grupowe. “Decyzja ta ma związek z modyfikacją sposobu realizacji projektu przez ElectroMobility Poland, a tym samym koniecznością dostosowania profilu stanowisk do przyszłych potrzeb. Wynika ona również z przedłużającego się procesu pozyskania finansowania, co powoduje konieczność optymalizacji struktury kosztów. Jest to dla nas decyzja bardzo trudna, ale w obecnej sytuacji konieczna” – spółka przekazała w ubiegłym tygodniu serwisowi Interia.
Interia przypomina, że ElectroMobility Poland zostało założone w 2016 roku przez cztery państwowe firmy energetyczne – Energę, Eneę, Tauron oraz PGE, które wniosły do niej 70 mln zł, obejmując po 25 proc. udziałów.
Prototyp polskiego auta elektrycznego miał pojawić się już rok później. “Zamiast niego pojawił się kuriozalny konkurs, w którym każdy chętny mógł wziąć udział i zaprezentować własną wizję polskiego auta na prąd” – czytamy.
“Konkurs rozstrzygnięto, a zwycięskie prace wylądowały w koszu. Zaprojektowanie samochodu powierzono włoskiemu Torino Design, a efektem pracy studia były dwie makiety, pokazane w 2020 roku. Finalnie podjęto jednak decyzję, że produkcyjną wersję Izery opracuje Pininfarina” – przypomina Interia.
Deklarowano, że rocznie taśmę produkcyjną będzie opuszczało około 100 tys. egzemplarzy Izery.
Przez cały czas działalności ElectroMobility Poland (EMP) firma nie była jednak w stanie pozyskać zewnętrznego inwestora. Ostatecznie EMP otrzymała wsparcie finansowe od Skarbu Państwa w formie dwóch dotacji po 250 mln zł każda oraz pożyczki w wysokości 131 mln zł od Agencji Rozwoju Przemysłu (później zajmowała się nią prokuratura). W wyniku tych działań Skarb Państwa stał się właścicielem 90,8 proc. akcji firmy, a pozostałą część podzieliły między sobą firmy energetyczne.
Aby zrealizować projekt seryjnej produkcji samochodów, zbudować fabrykę i rozpocząć produkcję, firma potrzebowała około 6 miliardów złotych.
W 2023 roku projekt Izery przeszedł kolejną zmianę kierunku. Zrezygnowano ze współpracy z Pininfariną, a zapowiedziano, że Izera będzie powstawać przy współpracy z firmą Geely. Dodatkowo, w 2024 roku miała miejsce seria zmian na stanowisku prezesa Electromobility, kiedy to prezes zmieniał się cztery razy.
Interia przypomina słowa ministra aktywów państwowych, które padły w listopadzie ubiegłego roku. “Coś takiego, jak Izera, nie istnieje. To jest jedna z tych halucynacji PiS-u, że można zbudować samochód nie mając niczego. To nawet w ‘Ziemi obiecanej’ się nie udało. Czegoś takiego jak Izera nie ma, natomiast istnieje spółka ElectroMobility Poland, która prowadzi pewien projekt, który myśmy przekierowali z torów science fiction na tory biznesowe. Teraz rozmawiamy o klastrze elektromobilności. Tutaj negocjacje ze stroną chińską nadal trwają” – mówił wówczas Jakub Jaworowski.
Wspomniana koncepcja zakłada, że fabryka w Jaworznie powstanie dzięki przekierowaniu pieniędzy z KPO.
“Pozwolenia na budowę zostało wydane w 2024 roku, wyłoniono nawet wykonawcę, ale budowa nadal się nie rozpoczęło. A co będzie produkować ów zakład i na jakich zasadach? Tego na razie nie wiadomo, toczą się negocjacje z Geely” – pisze Interia.
motoryzacja.interia.pl / Kresy.pl































