Nowe “konfiguracje” polityki zagranicznej administracji USA w dużej mierze pokrywają się z rosyjskimi, ocenił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
W czasie wywiadu telewizyjnego w rosyjskiej telewizji państwowej, jako przejaw pojawiających się zbieżności Pieskow wskazał na niedawne głosowanie dwóch państwa przeciwko projektowi rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie wojny na Ukrainie. O radykalnych zmianach w amerykańskiej polityce zagranicznej rzecznik Kremla powiedział – „To w dużej mierze pokrywa się z naszą wizją”.
“Nawet więcej, głosujemy za jedną rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ, która zawiera całkowicie wyważone sformułowania dotyczące kryzysu ukraińskiego. To było naprawdę niewyobrażalne” – dodał rzecznik Kremla, którego słowa zacytowała w niedzielę agencja informacyjna TASS.
24 lutego Zgromadzenie Ogólne ONZ głosowało nad projektem rezolucji w sprawie konfliktu na Ukrainie. 18 państw, w tym Rosja i Stany Zjednoczone, głosowało przeciwko projektowi rezolucji zawierającej potępienie Rosji. W kolejnym głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, przy poparciu USA i Rosji, przegłosowano tekst rezolucji przygotowany przez Amerykanów zawierający neutralne sformułowania.
Relacje amerykańsko-ukraińskie pogarszają się od czasu objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa, który dokonał znaczącej korekty polityki zagranicznej USA. Priorytetem nowej administracji jest przerwanie walk na Ukrainie i w tym celu jej przedstawiciele podjęli już negocjacje z Rosjanami na wysokim szczeblu. Toczą się one bez udziału Kijowa.
Waszyngton zażądał od Ukrainy utworzenia specjalnego funduszu zarządzającego jej zasobami naturalnymi. Po początkowych bardzo daleko idących żądaniach, administracja Trumpa przystała w zeszłym tygodniu na bardziej kompromisową wersję dwustronnej umowy w tej sprawie. Do funduszu tego spływałyby zyski z ekspoatacji ukraińskich złóż ropy naftowej, gazu ziemnego, metali ziem rzadkich. Amerykanie mieliby w nim połowę udziałów. Mieliby korzystać także z części ukraińskiej infrastruktury wydobywczej i portowej.
Amerykanie nie chcieli natomiast udzielić gwarancji zaangażowania w bezpieczeństwo Ukrainy. Trump podkreślał, że umowa jest konieczna jako rekompensata za przeszłe zaangażowanie USA we wspieranie obrony Ukrainy, nie jest natomiast zobowiązaniem na przyszłość.
Władze Ukrainy opierają się przed tego rodzaju umową, co powoduje zdecydowaną retorykę prezydenta USA i członków jego administracji, którzy kwestionowali już demokratyczną legitymizację Zełenskiego jako prezydenta, sugerowali, że polityka Kijowa przyczyniła się do wybuchu wojny oraz sprzeniewierzenie części amerykańskiej pomocy przez Ukraińców. Choć w czwartek Trump bagatelizował swoją krytykę, już w piątek doszło w Białym Domu do retorycznego starcia jego i wiceprezydenta USA JD VAnce’a z ukraińskim przywódcą Wołodymyrem Zełenskim, które przerodziło się w kłótnię w świetle kamer.
W efekcie Zełenski zostal wyproszony z Białego Domu.
tass.ru/kresy.pl































