Według doniesień medialnych, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji planuje nowelizację przepisów, by ułatwić powrót do kraju większej liczbie Polaków mieszkających na Wschodzie. Jednocześnie wiceminister Maciej Duszczyk zapowiada, że program w ciągu dwóch lat może zostać całkowicie zamknięty.
Nowelizacja ma zwiększyć wydatki związane z repatriacją w latach 2025–2026 o 35 milionów złotych rocznie. Dodatkowe fundusze miałyby umożliwić przyjęcie od 900 do 1000 repatriantów rocznie. Projekt MSWiA miał już przejść etap konsultacji publicznych oraz uzgodnień międzyresortowych. Teraz ministerstwo podobno przygotowuje się do zmiany przepisów.
Financial Times zwraca uwagę, że wielu ocalałych wróciło do Polski na własną rękę. Od 2020 r. o repatriację zwróciło się 17 tys. osób. Około 7,5 tys. wniosków czeka obecnie na rozpatrzenie. Liczba osób posiadających polskie korzenie i zamieszkujących obszary byłego Związku Sowieckiego może sięgać od 60 do nawet 100 tysięcy.
Przypominamy, że według wiceministra spraw wewnętrznych, odpowiedzialnego za imigrację prof. Macieja Duszczyka – „Warszawa spełniła swoje moralne zobowiązania względem pokoleń zesłańców”, dlatego w ciągu dwóch lat program repatriacji może zostać całkowicie zamknięty. Jako powód podaje względy bezpieczeństwa – „Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy mamy rosyjskiego obywatela, który ma polską babcię, ale nie wiemy, czy nie jest częścią rosyjskiego KGB” – stwierdził.
Najwyższa Izba Kontroli alarmowała w listopadzie, że mimo wzniosłych deklaracji zawartych w preambule ustawy o repatriacji, system odpowiedzialny za te działania okazał się niewydolny. Okazuje się, że w obecnym tempie kolejka Polaków chcących wrócić do ojczyzny może być rozładowywana przez 22 lata.
Kresy.pl/dorzeczy.pl
































