Gazprom nie zarezerwował przepustowości gazociągu transbałkańskiego na granicy Rumunii i Mołdawii, twierdzą źródła w tym drugim państwie.
Władze Ukrainy podkreślają, że wraz z początkiem nowego roku zaprzestaną tranzytu rosyjskiego gazu i nie zamierzają przedłużać kontraktu tranzytowego z Gazpromem. A właśnie tranzytem przez Ukrainę surowiec był do tej pory przesyłany do Mołdawii. O ile w ostatnich latach władze tego państwa zminimalizowały zużycie “błękitnego paliwa” z Rosji, to ciągle w całości pokrywa on potrzeby zbuntowanego regionu na lewym brzegu Dniestru – Naddniestrza.
Mołdawski portal Newsmaker podał, że rosyjski koncern Gazprom jak do tej pory nie zarezerwował żadnej przepustowości w alternatywnym rurociągu jaki może dostarczy jego surowiec do Mołdawii z pominięciem Ukrainy. Chodzi o gazociąg transbałkański biorący początek w europejskim regionie Turcji, do której z kolei prowadzi rosyjski gazociąg Turkish Stream. Tymczasem, jak podkreślił portal, 16 grudnia był ostatnim dniem, w którym można było zarezerwować przepustowość na styczeń.
Co prawda Gazprom nadal może rezerwować dzienne dostawy gazu do Mołdawii, jednak według źródeł Newsmakera, transport w ramach takich rezerwacji jest droższy.
16 grudnia w Mołdawii wprowadzono stan wyjątkowy w energetyce. 9 grudnia stan wyjątkowy w gospodarce zadekretował prezydent nieuznawanego Naddniestrza Wadim Krasnosielski.
Do niedawna nie było jasne, czy Gazprom planuje kontynuować dostawy gazu do Naddniestrza. Umowa na tranzyt gazu przez Ukrainę wygasa 31 grudnia 2024 roku. Przez sąsiadujący kraj Gazprom dostarcza do Mołdawii 5,7 mln metrów sześciennych gazu dziennie, który wykorzystywany jest na potrzeby wewnętrzne Naddniestrza, a także do produkcji energii elektrycznej zlokalizowanej w Mołdawskiej Państwowej Rejonowej Elektrowni (Mołdawskaja GRES), która dostarcza energię elektryczną także na tereny kontrolowane przez rząd w Kiszyniowie.
Gazprom nie wypowiadał się publicznie na temat kontynuacji dostaw gazu do Mołdawii. Według byłego ministra energetyki Mołdawii, Viktora Parlicova, który stracił stanowisko 5 gruddnia, rosyjski koncern powiązał kontynuację dostaw ze spłatą zadłużenia przez władze Mołdawii. Stanowiska stron w sprawie tego długu znacznie się różnią: Gazprom uważa, że Moldovagaz jest mu winien ponad 700 mln dolarów, natomiast Kiszyniów stwierdził, że jest gotowy zapłacić nieco ponad 8 mln dolarów.
newsmaker.md/kresy.pl






























