Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w nocy z wtorku na środę co najmniej osiem rosyjskich dronów skierowanych było w stronę Polski.
W nocy z 3 na 4 września rosyjskie siły przeprowadziły zmasowany atak powietrzny na Ukrainę, obejmujący 15 obwodów. Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, część z użytych dronów kierowała się w stronę Polski. „Dziś nastąpił kolejny krok eskalacji – rosyjsko-irańskie ‘szahidy’ operowały w przestrzeni powietrznej Polski, w przestrzeni powietrznej NATO” – napisał ukraiński przywódca na platformie X.
Jak sprecyzował, „to nie był tylko jeden ‘szahid’, który można by uznać za przypadek, ale co najmniej osiem dronów uderzeniowych skierowanych w stronę Polski”. Władze w Warszawie potwierdziły, że obiekty naruszyły polską przestrzeń powietrzną i zostały zestrzelone. Polska określiła to zdarzenie mianem „aktu agresji”.
Według szacunków ukraińskich, w nocnym ataku Rosja użyła łącznie około 415 dronów i ponad 40 rakiet. Ukraińska obrona powietrzna poinformowała o zestrzeleniu 386 dronów oraz 27 z 43 wystrzelonych pocisków. Odnotowano jednak trafienia 16 rakiet i 21 dronów w 17 miejscowościach.
W obwodzie żytomierskim zginęła jedna osoba, a w obwodzie chmielnickim trzy osoby zostały ranne. Władze centralnego obwodu winnickiego podały, że celem ataków były obiekty przemysłowe. Z kolei w obwodzie wołyńskim służby ratunkowe ugasiły pożar, który objął powierzchnię około 1000 metrów kwadratowych.
Atak, zdaniem strony ukraińskiej, był jedną z największych operacji powietrznych ostatnich miesięcy. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha zaapelował do państw sąsiednich o aktywniejsze wsparcie w obronie powietrznej. „Ukraina od dawna proponowała taki krok. Trzeba go podjąć ze względu na bezpieczeństwo zbiorowe” – napisał Sybiha na platformie X.
W odpowiedzi na nocne naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przerwał swój pobyt w Londynie, gdzie miał uczestniczyć w spotkaniu ministrów obrony z Grupy E5, i niezwłocznie wrócił do kraju. W środę rano podczas konferencji prasowej przekazał najnowsze informacje dotyczące incydentu oraz działań podjętych przez polskie i sojusznicze siły zbrojne.
„Za nami bardzo pracowita noc dla Wojska Polskiego, dla wszystkich służb, dla pilotów, dla personelu naziemnego, dla wszystkich elementów systemu bezpieczeństwa państwa polskiego. Od godzin wieczornych w dniu wczorajszym, de facto zaraz po moim przybyciu do Londynu, w kontakcie z generałem Kliszem, który podejmował decyzje o uruchomieniu wszystkich sił i środków, całą noc wszystkie systemy, wszystkie zasoby dostępne dla bezpieczeństwa państwa polskiego, potrzebne w tej operacji, zostały uruchomione. Zadziałały zarówno polskie, jak i sojusznicze procedury. Chciałbym podziękować przede wszystkim tym, którzy tę misję pełnią cały czas. Ten etap się zakończył, ale służba w wojsku i wszystkie powinności sojusznicze oczywiście trwają nadal. Szczególnie dziękuję pilotom Sił Powietrznych, oficerom Sił Powietrznych Królestwa Niderlandów” – mówił szef MON.
Wicepremier zaznaczył, że sytuacja była trudna, ale pod kontrolą, a wszystkie kluczowe osoby w państwie były na bieżąco informowane.
Kresy.pl/Reuters






























