Nieznany osobnik ostrzelała z karabinu automatycznego dwóch żołnierzy armii Bośni i Hercegowiny. Obaj zginęli. Trzech cywilów zostało rannych.
Do ataku doszło na sarajewskim przedmieściu Rajlovacz. Zamachowiec wystrzelił serię w kierunku dwóch żołnierzy armii Bośni i Hercegowiny stiojących przed punktem bukmachera. Armin Salkić (muzułmanin, ur. 1989r.) and Nedeljko Radić (Serb, ur. 1981 r.) zginęli na miejscu. W dalszej kolejności niezidentyfikowany osobnik zaczął strzelać w kierunku przejeżdżającego autobusu komunikacji miejskiej. Kierowca i dwóch pasażerów odniosło jedynie lekkie obrażenia. Według niektórych źródeł autobus był przypadkowym celem, a zamachowiec mierzył do kolejnego żołnierza.
Asystent ministra obrony Bośni i Hercegowiny Boris Jerinić przyznał, że wszystkie poszlaki wskazują, że strzelanina była aktem terrorystycznym. Miejscowe środowiska islamistyczne, wyrażały na swoich portalach uznanie dla piątkowych ataków w Paryżu. Należy pamiętać, że w muzułmańskiej części Bośni i Hercegowiny (druga to niemal całkowicie niezależna Republika Serbska) osiedlili się mudżahedini z państw arabskich, Turcji, a nawet Afganistanu, którzy przybyli na początku lat 90 by walczyć z Serbami. Szerzą oni na miejscu ekstremistyczną wersję islamu – wahabizm, czemu sprzyja także inwestowanie sporych środków w promowanie salafizmu przez obywateli Arabii Saudyjskiej. Władze Bośni i Hercegowiny mają poważny problem z kontrolą i wpływem na sieć islamskich szkół religijnych jaka rozwinęła się w tym państwie. Miejscowe media donoszą też o wykupowaniu nieruchomości przez zamożnych mieszkańców Bliskiego Wschodu. Jovo Janjić z Demokratycznej Inicjatywy Sarajewskich Serbów twierdzi, że w stolicy BiH mieszka już kilkadziesiąt tysięcy Arabów.
businessinsider.com/kresy.pl




























