“Polska nie zgadza się na uruchomienie tylko 125 mln euro na rekompensaty za straty poniesione wskutek rosyjskiego embarga na żywność ani na podział środków na gruszki i jabłka oraz pozostałe” – powiedział minister rolnictwa Marek Sawicki.
Nie może być tak, że mamy rosyjskie embargo i chce się to załatwić funduszami rezerwy ogólnej w wysokości 125 mln euro. To są rzeczy niepoważne, nierozsądne wydaje mi się, że urzędnicy europejscy jeszcze nie wrócili z wakacji. Będziemy dalej walczyć– powiedział szef resortu rolnictwa w miejscowości Jabłonka w województwie podkarpackim.
Dziś odbyło się kolejne spotkanie ekspertów z Komisji Europejskiej i państw członkowskim, które miało na celu oszacowanie strat spowodowanych wprowadzeniem przez Rosję embarga na towary rolno-spożywcze z Unii Europejskiej.
Zapowiadane od kilku dni, a teraz przedstawione propozycje rekompensat, są dla nas niekorzystne– swierdzi Sawicki. Minister nie zgodził się również, by obniżono stawki rekompensat dla rolników niezrzeszonych. Ponadto, zaznaczył on, iż przeznaczenie większości środków na jabłka i gruszki jest w tym momencie niewłaściwe, gdyż zbiory tych owoców dopiero się zaczną, a najbardziej palącym problemem są papryka i warzywa kapustne.
Z tego co słyszę, żadne państwo nie przyjęło takiego podziału środków. Komisja twierdzi że nie musi tego dalej konsultować – ja jestem przekonany, że ta kwota jeszcze się zmieni– oznajmił minister rolnictwa. Zaznaczył, że będzie rozmawiał na ten temat 11 września z unijnym komisarzem ds. rolnictwa.
Oferta Unii mówi o rekompensatach na poziomie 50 proc. kosztów wycofania – to koszty poniżej wartości rynkowej. Na takie propozycje nie możemy się zgodzić– wyjaśniał Sawicki.
forbes.pl/Kresy.pl



























