Kolejka na granicy łotewsko-rosyjskiej sięga już prawie 20 kilometrów. Na przejściu utknęło prawie 300 tirów z Litwy, kilkadziesiąt z Polski i z innych państw europejskich. Kolejki na granicy to wynik zaostrzenia kontroli przez rosyjskie służby celne i graniczne.
Od tygodnia sytuacja na przejściu stale się pogarsza. Litewskie firmy przewozowe oszacowały, że ich straty wynoszą kilkaset tysięcy euro.
Litewskie MSZ wezwało ambasadora Rosji w Wilnie do złożenia wyjaśnień w sprawie dyskryminacji litewskich przewoźników przez celników rosyjskich.
Minister Spraw Zagranicznych Litwy Vygaudas Uszackas zwrócił się do Komisji Europejskiej z prośbą o zapewnienie przewoźnikom Unii Europejskiej równych warunków konkurencji i wyeliminowanie dyskryminacji litewskich przewoźników przez rosyjskich celników.
Strona rosyjska twierdzi, że zmuszona była zaostrzyć kontrolę na granicy, gdyż w ostatnim okresie znacznie zwiększył się nielegalny przemyt żywności do Rosji.
Tymczasem, zdaniem niektórych polityków litewskich, Rosja w ten sposób chce dać Litwie nauczkę. Poseł Petras Ausztrewiczius zastanawia się, dlaczego tak skrupulatnie sprawdzane są właśnie tiry litewskie, które przecież cieszą się dobrą renomą w Unii Europejskiej. Poseł uważa, że niektórzy politycy rosyjscy próbują w ten sposób wywierać na rząd w Wilnie presję polityczną.
IAR/Znad Wilii/Kresy.pl




























