Jadąc na Ukrainę, byłem przekonany, że jesteśmy do siebie bardzo podobni. Okazało się jednak, że są to zupełnie inne systemy. Tego nie da się nawet porównać, tej skali różnych nieprawidłowości czy patologii. Na Ukrainie korupcja to po prostu pewna tradycja, to kwestia mentalności – mówi Onetowi.pl były szef Ukrzalyznicy, Wojciech Balczun.

Paweł Piwowar z portalu Onet.pl przeprowadził wywiad z Wojciechem Balczunem, byłym szefem Ukrzalyznicy – ukraińskich kolei państwowych. Na początku sierpnia br. złożył on dymisję ze stanowisko szefa ukraińskich kolei państwowych. Zapytany o to, co uznaje za swój największy sukces podczas pracy na Ukrainie, Wojciech Balczun odpowiedział:

– Z perspektywy obaw i ryzyk, które uwzględniałem, jadąc na Ukrainę, mogę powiedzieć, że największym sukcesem jest to, że przeżyłem i wróciłem cało. Natomiast już na serio, na pewno za największy sukces uznaję fakt, że udało się ustabilizować firmę. Że udało się zdecydowanie poprawić wyniki finansowe (…).

Były szef Ukrzalyznicy (UZ) żałuje, że pewnych rzeczy nie udało mu się dokończyć. Odnosząc się do swojej dymisji przyznał z kolei, że od początku traktował swoją pracę na Ukrainie jako „misję na czas określony”. Z czasem utwierdzał się też w świadomości, że UZ to czołowa ukraińska firma, bez której trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie społeczeństwa. Zaznaczył też, że podlega ona „w ogromnej części podlega narracji politycznej”.

– Tutaj pojawiły się pewne problemy formalne związane z tym, że byłem obcokrajowcem – mówi Balczun, wyjaśniając, że chodziło m.in. o dostęp do informacji tajnych. Do tego dochodziła kwestia konfliktu na wschodzie kraju. – Przyszedł moment, w którym uznałem – wspólnie zresztą z panem premierem – że dla dobra sytuacji lepiej stanie się, jeśli na ten moment mnie tam nie będzie.

Podoba Ci się ta strona?
Wesprzyj nas.

Komentując kwestię swojego konfliktu z ministrem infrastruktury Wołodymyrem Omelianem, były szef ukraińskich kolei państwowych powiedział:

– Kwestia moich relacji z ministrem infrastruktury była elementem konsekwentnego zniechęcania mnie do tego, żeby kontynuować pracę w UZ i wdrażać strategiczne reformy.

Dodaje, że po jego odejściu skończyła się negatywna, medialna kampania ws. firmy prowadzona w mediach. – To była konkretna kampania, która została uruchomiona przez stosowne siły, a pan minister był tylko emanacją tej kampanii – dodał.

– Nie jest jakąś wielką tajemnicą, jak system ukraiński jest skonstruowany, w jaki sposób ośrodki biznesowe, oligarchiczne oddziaływają na rzeczywistość gospodarczą i polityczną w państwie zaznaczył Balczun. – Nikt się też nie spodziewał, że tak długo wytrwam na stanowisku.

Przyznał również, że poziom korupcji na Ukrainie jest bardzo wysoki. – To jest jedna z największych bolączek całego państwa i główna oś walki o to, żeby zreformować państwo i żeby w nim stworzyć bardziej europejskie standardy – mówi Balczun. Podkreślając, że jest to na Ukrainie „po prostu pewna tradycja”. – (…) w bardzo wielu przypadkach to, co u nas jest oczywistą korupcją, tam za korupcję nie jest w ogóle uznawane.

W dalszej części rozmowy Balczun mówi, że o pewnych rzeczach, o których na Ukrainie mówi się jak o rzeczach oczywistych i normalnych, w Polsce wzbudzałyby szok. – Rzeczą oczywistą jest, że trzeba zapłacić za miejsce w żłobku czy za promocję uczniów do kolejnej klasy, idąc do lekarza czy urzędnika.  (…) jest to kwestia mentalności.

– Jadąc na Ukrainę, byłem przekonany, że jesteśmy do siebie bardzo podobni – przecież jesteśmy sąsiadami. Okazało się jednak, że są to zupełnie inne systemy. (…) z perspektywy Ukrainy Polska jest zdecydowanie na Zachodzie. I tego nie da się nawet porównać, tej skali różnych nieprawidłowości czy patologii – powiedział Onetowi Balczun. Jego zdaniem, walka z korupcją na Ukrainie do faktycznie walka z mentalnością:

– Tam jest ona [korupcja] osią całej komunikacji władzy w stosunku do społeczeństwa, ale również do opinii międzynarodowej.

Sam Balczun uważa, że zdecydowanie udało mu się ograniczyć korupcję w UZ. Wskazywał na przemodelowanie systemu zakupu paliwa. – UZ kupowała paliwo za ok. 6-7 miliardów hrywien rocznie i była jego największym indywidualnym nabywcą w państwie. Niestety standardem były zakupy powyżej cen rynkowych – i to czasami po kilkadziesiąt procent. Nie chcę mówić, co tam za tym stało – możemy sobie to tylko wyobrazić. Ja natomiast doprowadziłem do tego, że zaczęliśmy kupować paliwo poniżej cen rynkowych, co powodowało oszczędności liczone w setkach milionów.

– Ciągle powtarzałem – i pewnie na Ukrainie działało to przeciwko mnie, ale ja w tej materii zawsze staram się być absolutnie fair – że reformy kolei starego typu to jest krew, pot i łzy i praca na długie, długie lata – mówił były szef UZ.

Odnośnie swojej dalszej przyszłości zawodowej, poza karierą muzycznej, Balczun, przyznaje, że ma dużo propozycji, przede wszystkim ze świata, ale chciałby znów popracować w Polsce. – Cały czas podczas pobytu na Ukrainie powtarzałem, że jak już wrócę do domu, to na rok powinienem pojechać do sanatorium – a ten rok przecież dopiero się zaczął.

Zaznaczmy, że osoby związane z Balczunem, a pośrednio również on, są wciąż „na celowniku” części ukraińskich mediów, jak również służb. Parę dni temu ukraińska prokuratura generalna podała, że wysoki rangą urzędnik Ukrzaliznyci, a zarazem obywatel Polski, został zatrzymany podczas przyjmowania łapówki. Podkreślano przy tym, że został mianowany przez poprzedniego szefa kolei, Wojciecha Balczuna.

On sam stwierdził w rozmowie z portalem Delo.uam, że nie wie nic o sprawie. – Ale od miesięcy słyszałem o przygotowywanych prowokacjach. Na szczęście w porę podjąłem decyzję o rezygnacji – skomentował Balczun.

Jak pisaliśmy na początku roku, zmiany kadrowe oraz reforma przewozów towarowych przeprowadzone przez Balczuna, naruszyły interesy wielu zasiedziałych w firmie ludzi. Balczun zaczął odbierać wiadomości w pogróżkami w stosunku do firmy i niego samego. Ukraiński minister infrastruktury Wołodymyr Omelian (na marginesie, pozytywnie odnoszący się do OUN-UPA i Stepana Bandery) od początku krytycznie wypowiadał się o zmianach na kolejach i wprowadzeniu cudzoziemskich menadżerów.

Przeczytaj: Wojciech Balczun na celowniku ukraińskiego ministra infrastruktury

-Oczekiwaliśmy, że Ukrzaliznyca dzięki przejrzystości, zwiększeniu wydajności wyeliminowaniu korupcji, będzie prawdziwą lokomotywą ukraińskiej gospodarki, będzie składać dodatkowe zamówienia w ukraińskich fabrykach, przez co będą dodatkowe miejsca pracy. Do tego nie doszło – totalna korupcja – mówił Omelian. – Z przyjemnością pojadę na koncert Wojciecha Balczuna po jego zwolnieniu – dodał.

PRZECZYTAJ: Balczun kontratakuje: ukraińskie ministerstwo infrastruktury blokuje decyzje kierownictwa kolei ukraińskich

Onet.pl / Kresy.pl

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. franciszekk :

    Esencja wiadomości cyt. „o pewnych rzeczach, o których na Ukrainie mówi się jak o rzeczach oczywistych i normalnych, w Polsce wzbudzałyby szok. – Rzeczą oczywistą jest, że trzeba zapłacić za miejsce w żłobku czy za promocję uczniów do kolejnej klasy, idąc do lekarza czy urzędnika. (…) jest TO KWESTIA MENTALNOŚCI”!!!! ….
    Oto cała PRAWDA rozciągająca się także na przyjmowaniu za bohaterów: zwyrodniałych, okrutnych, dzikich, prymitywnych bandytów bezbronnej cywilnej polskiej ludności; kobiet, starców, dzieci a nawet niemowląt!. Szok, szok, szok ……. szoooo…k !!!!!!