Nie zapominamy o Wołyniu, odrzucamy utopijny projekt federacji polsko-ukraińskiej – mówił poseł Konfederacji Robert Winnicki podczas sobotniego Kongresu Ruchu Narodowego w Warszawie, w czasie którego został ponownie wybrany na czteroletnią kadencję prezesa partii.

Robert Winnicki oświadczył, że „nie czas jest w tym momencie na gadanie, a na robotę, bo mnóstwo roboty narodowej, politycznej, konfederackiej przed nami – wchodzimy w kolejny maraton wyborczy”. Zapowiedział przejście narodowców, razem z koalicjantami z Konfederacji do ofensywy letniej, która przejdzie w ofensywę jesienną i stanie się „nieustającą kampanią wyborczą, która skończy się na jesieni przyszłego roku, o ile rządzący nie postanowią inaczej” – podaje PAP.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

60 PLN    (0.27%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Wygrywamy naszą sprawnością, naszą spójnością, naszą ideowością i naszym poświęceniem” – oświadczył. „To, że nasze siły i środki są wielokrotnie mniejsze w porównaniu do propagandy silnych ośrodków, tych dominujących, które różnią się głównie retorycznie, to być może jeszcze na kimś robiło wrażenie kilka lat temu” – dodał.

Winnicki zaznaczył, że sukcesem było wprowadzenie w 2019 roku 11 posłów Konfederacji do Sejmu (wśród nich pięciu z Ruchu Narodowego, oprócz Winnickiego także Krzysztofa Bosaka, Krzysztofa Tuduja, Michała Urbaniaka i Krystiana Kamińskiego), ale też 1 mln 300 tys. głosów oddanych w wyborach prezydenckich w 2020 roku na Krzysztofa Bosaka.

„SLD zjedzone, PSL zjedzone przez polaryzację, a my? My na fali, my do boju, my z konkretnymi postulatami, które dają Polakom szansę na inną rzeczywistość” – powiedział.

Prezes Ruchu Narodowego zapowiedział akcję „Kwiaty Wołynia”, która ma być przeprowadzona w całym kraju w lipcu, w rocznicę „kulminacji ludobójstwa na Wołyniu”. „Będziemy przypominać o tych 200 tys. pomordowanych w sposób bestialski rodaków. I będziemy przypominać, że Stepan Bandera – jeden z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a potem przewodniczący Prowodu OUN-B, czy Roman Szuchewycz – generał i naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii to nie są bohaterowie, tylko byli to ludobójcy. To są bandyci” – podkreślił poseł.

Zaznaczył, że „tożsamość jest kluczowa”, a „pamięć jest jednym za znaków Ruchu Narodowego”. Podkreślił, że „gospodarzem” w Polsce jest i powinien pozostawać naród Polski.

Oświadczył, że Ruch Narodowy odrzuca „utopijne projekty federacyjne”. Nawiązał w ten sposób m.in. do majowej wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy przed Werchowną Radą w Kijowie. Duda oświadczył wówczas, że „nie ma między nami granic ani barier; między narodami ukraińskim i polskim już dawno ich nie ma”. Także w czasie okolicznościowego przemówienia z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja prezydent Andrzej Duda powiedział: „Wierzę, że jak proroczo powiedział to prezydent Wołodymyr Zełenski, między Polską a Ukrainą w przyszłości nie będzie granicy”.

Zobacz także: „Rojenia”, „szkodliwe mity”, „utopia” – Konfederacja ostro o przemówieniu Dudy [+VIDEO]

Winnicki zaznaczył też, że Polacy są „narodem, który przestrzega wszystkich umów międzynarodowych i szanuje prawa mniejszości narodowych”, lecz „niekoniecznie jest to respektowane za naszymi granicami, wschodnimi i zachodnimi”.

Prezes RN zadeklarował wolę współpracy z sąsiadami Polski, zawierania koalicji, czy sojuszy, jednak z zastrzeżeniem, że „po pierwsze Polska”.  „Od samego początku mówimy jasno – chcąc współpracować w obszarze Europy Środkowo Wschodniej, chcąc budować sojusze, chcąc budować koalicję państw, które mają wspólne interesy – jednoznacznie odrzucamy utopijne projekty, tak jak na przykład ostatnio modny projekt federacji polsko-ukraińskiej. Nie chcemy tego, nie dopuścimy do tego” – zaznaczył.

„Nie dlatego, że z niechęcią odnosimy się Ukraińców, ale dlatego, że z miłością i z najwyższym szacunkiem odnosimy się do państwa polskiego, do tego państwa, o które kolejne pokolenia (Polaków) przelewały morze krwi” – dodał.

„Ale również dlatego, że to państwo jest najlepszym narzędziem do realizacji interesów narodu, jakie posiadamy i możemy posiadać. To nie wynika z sentymentu. To wynika z oczywistej kalkulacji. I nic tak dobrze w Europie nie pokazało, jak agresja Rosji na Ukrainę, że wszystkie państwa europejskie kierują się swoim interesem narodowym w sytuacji kryzysu” – powiedział. Wyraził opinię, że „w sytuacji zagrożenia, każdy walczy o swoje, a projekty federacyjne to po prostu utopia”.

Jak zaznaczył, narodowcy mają świadomość, że „Federacja Rosyjska stanowi egzystencjalne zagrożenie również dla polskich interesów”, m.in. w wymiarze militarnym i energetycznym, na co Polska musi reagować. „Ale z faktu, że istnieje to zagrożenie nie wynika, że interes Polski i interes Ukrainy są we wszystkich sprawach tożsame. Mamy również interesy rozbieżne i trzeba o tym pamiętać. Przy całym przejęciu i przy całej grozie sytuacji związanej z inwazją rosyjską na Ukrainę, trzeba pamiętać o podstawowych pryncypiach, jakim jest kierowanie się interesem narodowym” – dodał.

„I to mówimy wszystkim, całej klasie politycznej, bo poza Konfederacją w Sejmie, nikt o tym nie pamięta” – oświadczył.

pap / wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz