Wiceszef austriackiego rządu Christian Strache z Partii Wolności udzielił wywiadu serbskiej prasie w którym podkreślił, że Kosowo pozostaje częścią Serbii.

W poniedziałek Strache odbędzie spotkanie w Belgradzie z przedstawicielami władz Serbii. W niedzielę opublikowano rozmowę z politykiem w belgradzkim dzienniku „Politika”. Wicekanclerz Austrii przypomniał, że jego partia krytykowała jednostronne ogłoszenie niepodległości przez Kosowo. Podkreślił jednak że jest już jednak fakt, którego nie można już zmienić.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1838.62 PLN    (8.35%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Szef Austriackiej Partii Wolności (FPOe) dodał, że kwestia uznania niepodległego Kosowa pozostaje wewnętrzną sprawą Serbii i błędem jest wywieranie presji na władze w Belgradzie. Austria powinna przyjąć rolę pośrednika jako państwo neutralne w sporze – dodał.

ZOBACZ TAKŻE: Prezydent Serbii oskarża UE o hipokryzję porównując sprawy Kosowa i Katalonii

Strache prawa ludności serbskiej zamieszkującej północne Kosowo do „samostanowienia lub autonomii” nazwał „godnymi pożądania”. Zaznaczył jednocześnie, że uzgodnienie tej kwestii powinno być poprzedzone długimi i skomplikowanymi negocjacjami. Zdaniem wiceszefa austriackiego rządu strona kosowska jest w tej kwestii „bardzo bezwzględna”.

Serbia to jedno z najważniejszych państw regionu, ręczące za jego pokój i stabilność – ocenił szef FPOe. Dodał także, że relacje łączące Serbię i Austrię pozostają obecnie dobre, a w przyszłości powinny być rozwijane i pogłębiane. Pochwalił także integrowanie się ludności serbskiej w Austrii z austriackim społeczeństwem. Ocenił również, że będzie ona miała wkład w dobrą teraźniejszość i przyszłość Austrii.

Strache udał się w niedzielę po południu do Belgradu, gdzie w poniedziałek będzie rozmawiać z premier Aną Brnabić, ministrem administracji państwowej i samorządu lokalnego Branko Rużiciem oraz szefem serbskiej dyplomacji Ivicą Dacziciem.

Kresy.pl / dziennik.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz