Ukraińska telewizja ICTV wyemitowała materiał o rzezi wołyńskiej i Polsce, w którym znalazło się mnóstwo kłamstw i manipulacji- w tym o „wojnie między polskimi i ukraińskimi nacjonalistami”. Zacytowano ukraińskich ekspertów twierdzących, że za przyjęciem uchwały wołyńskiej stoi rosyjski wywiad. Padają też fałszywe oskarżenia pod adresem Ewy Siemaszko i jej ojca. Sprawę w materiale wideo przedstawił Tomasz Maciejczuk.

Dziennikarz Tomasz Maciejczuk przeanalizował materiał ukraińskiej stacji ICTV, poświęcony stosunkom polsko -ukraińskim – w tym kwestii ludobójstwa na Wołyniu. Zawarto w nim liczne kłamstwa i manipulacje, stwierdzające wprost, że żadnego ludobójstwa na Wołyniu nie było, lecz zostało ono „wymyślone” przez polskich historyków i badaczy. Powielana jest teza nt. rzekomego konfliktu polskich i ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, w którym w ramach odwetu mordowano cywilów. Wyraźnie zasugerowano też, że za mordami na Polakach nie stała UPA, ale przebrani za ich członków funkcjonariusze NKWD.

W programie „Tajny Front” nawiązano do incydentów podczas ukraińskiego marszu w Przemyślu w czerwcu tego roku, twierdząc, że na „ukraińskich patriotów” napadli „polscy radykałowie”. Całkowicie pominięto w nim m.in. prowokacyjne okrzyki ze strony ukraińskiej, jak „Jeszcze Polska nie zginęła ale musi zginąć”czy banderowskie „Sława Ukrainie! Herojam Sława!”.

Przeczytaj: Przemyśl: prokuratura wszczęła śledztwo ws. znieważania RP i propagowania banderyzmu podczas marszu Ukraińców

Eksperci są pewni – wrogość między Polakami a Ukraińcami próbuje wywołać trzecia strona, po to, by przeszkodzić Ukrainie w integracji z UE– twierdzi narrator reportażu.

– Ukraińcy starają się spychać swoje problemy i swoją winę z siebie na innych, to na Rosjan, to na Polaków, to na jeszcze kogoś innego– zaznacza Maciejczuk. – Na drodze Ukrainy do UE stoi nie Rosja, nie Polska, ale sama Ukraina. A najbardziej ukraińscy politycy, którzy 3 lata temu na Majdanie obiecali reformy i europeizację kraje. Przez te 3 lata właściwie nie zrobili nic– dodaje.

W materiale powołano się również na opinie ekspertów, którzy twierdzili, że w Polsce działają organizacje społeczne, które pracują „na rosyjskie służby specjalne”. Zaraz po tym pokazano ujęcia z Marszu Niepodległości w Warszawie. Później uchwałę wołyńską polskiego Sejmu nazwano „skandalicznym dokumentem”.

– Eksperci twierdzą, że skandaliczne głosowanie w Sejmie to część tajnej operacji Kremla, mającej na celu zdyskredytowanie Ukrainy– mówi narrator.

– To była specoperacja rosyjskiego wywiadu, którą zaczęto prowadzić jeszcze 6 lat temu– stwierdza z kolei Taras Berezowec, znany ukraiński politolog i dyrektor firmy konsultingowej Berta Communications. W tle wypowiedzi widoczne są migawki z młodymi ludźmi niosącymi flagi ONR.

W dalszej części ukraińscy dziennikarze manipulują również faktami historycznymi. Twierdzą m.in., że tuż przed wojną Ukraińcy stanowili 85 proc. ludności Wołynia (w istocie 68,5 proc.), zaś wiosną 1943 roku wybuchła tam wojna pomiędzy AK a UPA. – Niestety, ICTV nie podaje nam żadnych faktów dotyczących bitew AK i UPA w tym czasie– zwraca uwagę Maciejczuk. Podano także kłamliwe dane nt. ofiar „konfliktu”: blisko 40 tys. Polaków i niemal 20 tys. Ukraińców.

Z kolei inny ekspert, znany ukraiński historyk i profesor Uniwersytetu Kijowskiego Iwan Patryliak zanegował ludobójczy charakter działalności ukraińskich nacjonalistów. Stwierdził, że żadna ze stron nie dążyła do całkowitego wyniszczenia drugiej, ale do „zdobycia pewnego rodzaju przewagi w walce o to, gdzie będzie przebiegała powojenna granica”.

W dalszej części Patryliak mówi, że „grupki marginałów” finansowane przez Rosję dostają się do parlamentów, gdzie propagują punkt widzenia korzystny dla Rosji. Wyraźnie sugeruje, że taka sytuacja ma miejsce w Polsce. Jego wypowiedź poprzedziły migawki przedstawiające pikietę „Falangi”, a także antybanderowski protest Młodzieży Wszechpolskiej w Przemyślu. Zdaniem Maciejczuka, ukraiński historyk miał na myśli Ruch Narodowy, a także ONR (przy czym wg niego Ukraińcy powszechnie mylą tę organizację z „Falangą”).

Wcześniej informowaliśmy, że Patryliak porównał mordowanie Polaków przez Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej do walki z kolonializmem. „Czy wyrzucenie Portugalczyków z Mozambiku to było ludobójstwo?” – pytał historyk.

W materiale, powołując się m.in. na weterana UPA stwierdzono, że za mordami na Polakach nie stała UPA, ale przebrani za ich członków funkcjonariusze NKWD. – Ukraińsko-polski konflikt na Wołyniu sprowokowała trzecia strona –mówi narrator. Maciejczuk zaznacza, że nie podano na to żadnych dowodów. Przypomina też o sytuacjach m.in. z lutego 1943 roku, gdy to upowcy podawali się za sowiecką partyzantkę. – Takich przypadków było więcej. Ukraińcy zarzucają NKWD coś, co robili sami– mówi dziennikarz.

W materiale ukraińskiej stacji padają także kłamstwa pod adresem książki Ewy i Władysława Siemaszków – przy czym nie zgadzają się tak podstawowe fakty, jak np. data wydania książki. Stwierdzono, że „głównym dowodem tzw. okrucieństw UPA jest fotografia powieszonych dzieci, które rzekomo miały zostać zabite przez Ukraińców” (chodzi o zbrodnię Cyganki Marianny Dolińskiej); w tekście obok zdjęcia w ,materiale ICTV napisano: „cyniczny fejk”. Wbrew temu, co twierdzi narrator reportażu, zdjęcia tego nie ma we wspomnianej publikacji. Nigdy tez nie było ono przedstawiane jako „główny dowód na okrucieństwo UPA”.

Więcej w materiale poniżej:

Youtube.com / Tomasz Maciejczuk / Kresy.pl

10 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. sylwia
    sylwia :

    Ukraińcy kłamali i będą kłamać o ukraińskim ludobójstwie Polaków. Nigdy nie pozwolą na rzetelne badania historii ich ludobójstwa polskiej ludności w Małpolsce Wschodniej. Nie zgodzą się na badania archeologiczne i ekshumacje zwłok setek tysięcy polskich ofiar. Będą się z uporem wypierać odpowiedzialności. A my, Polacy, bez względu na zdradzieckie posunięcia rządów POPiSu, nie zapomnimy. To walka o pamięć. Nie ma pojednania bez ukraińskiego pokajania. Ukraińcy byli i są naszymi śmiertelnymi wrogami. Albo my ich albo oni nas.

  2. banderacwel
    banderacwel :

    Właśnie tak postępują ścierwa banderowskie to plemię a raczej stado karaluchów to fałszywce ciemniaki prymitywy którym polityczne polskie śmieciarskie elity pałkę obrabiają przy pierwszej nadarzającej się okazji z tego co widać PISuary bardziej jeszcze jak POmioty błaźnią się przed qrwami banderowskimi wstyd wstyd dla prawdziwych polaków

  3. franciszekk
    franciszekk :

    Niech każdy przy zdrowych rozumie odpowie, jaki jest interes lub potrzeba bratać się, przyjaźnić lub utrzymywać poprawne relacje z potomkami zwyrodniałych UPA-owskich bandytów równych w bestialstwie bandyckim zbrodniarzom z tzw. państwa ISIS ????… Na domiar złego jeszcze wyrafinowanym, bezczelnym i bezwstydnym: kłamcom, oszustom, manipulatorom!

  4. tagore
    tagore :

    To jest polityka Rządu Ukrainy i nasze protesty słowne nie mają znaczenia. Realny skutek miała by zmiana polityki gospodarczej i sąsiedztwa wobec Ukrainy. Ukraina jako partnera wybrała Niemcy ,a jako „sojusznika Litwę”. Nie przypadkowo gdy Polska z W4 starła się z Niemcami mamy komplikacje w stosunkach z Litwą i Ukrainą. Budowa „Wielkiego Księstwa Litewskiego bis” może nas jeszcze niejednym zaskoczyć. Ciekawe jak długo polscy Politycy i dziennikarze będą oceniać
    ukraińskich polityków jak dzieci specjalnej troski ,a nie jak ludzi realizujących własną wizję regionu.
    Moment gdy nasi geniusze publicznie przyznają się do niekompetencji i braku dbałości o interesy
    Rzeczypospolitej może być ucieszny ,ale nie liczę na składanie dymisji przez frajerów.

    tagore

  5. gregoson
    gregoson :

    Maciejczuk nie jest wiarygodnym źródłem informacji. Może tez mieć na sumieniu współudział w morderstwach będących udziałem banderowskich formacji walczących na wschodzie Ukrainy. Na miejscu tak poważnego portalu jak kresy.pl unikałbym publikowania rewelacji prezentowanych przez osobę tak kontrowersyjną jak Maciejczuk.