Najbogatszy Ukrainiec – Rinat Achmetow – zaapelował do władzy i opozycji o rozpoczęcie negocjacji. Podobnie jak wcześniej inny oligarcha – Wiktor Pinczuk, pośrednio wyraził on sympatię dla manifestujących na ulicach proeuropejskich demonstrantów.

W wydanym oświadczeniu Rinat Achmetow podkreśla, że pokojowe manifestacje to dowód na to, że Ukraina jest wolnym, demokratycznym krajem. „I z tej drogi nie zejdzie. To dobrze” – pisze oligarcha. Podkreśla, że niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy demonstranci są bici przez milicję. W takiej sytuacji – według niego – najważniejsze są „chłodne głowy i rozsądne stanowisko”.
Rinat Achmetow to jeden z najbardziej wpływowych oligarchów. Tak samo jak Wiktor Pinczuk ma on biznes na Zachodzie, dlatego też dba o swój wizerunek na arenie międzynarodowej. Jednak – jak zaznacza politolog Wołodymyr Fesenko – Rinat Achmetow ma wyjątkową pozycję na Ukrainie, ponieważ jest jedynym oligarchą, który ma wpływ na prezydenta i rządzącą Partię Regionów.
Politolog Kost Bondarenko podkreśla, że za pokojowym rozwiązaniem opowiada się większość wpływowych grup biznesowych w otoczeniu prezydenta, ale istnieje też „partia wojny”. „Jeśli by jej nie było, nie byłoby [próby likwidacji majdanu] w nocy z 10 na 11 grudnia” – dodaje ekspert.
Wcześniej inny wpływowy oligarcha Wiktor Pinczuk w rozmowie z „Financial Times” powiedział, że należy zrobić wszystko, aby osiągnąć pokojowe i konstruktywne rozwiązanie. Jego zdaniem, protestując Ukraińcy pokazują, że mają własne zdanie. „I nic nie może być od tego silniejsze” – podkreślił biznesmen.
IAR/KRESY.PL
forma płatności