Z 25 tys. młodych mężczyzn nie jesteśmy w stanie powołać do wojska 460 osób. To po prostu śmieszne – tak komisarz wojskowy obwodu iwanofrankiwskiego ocenił obecne rezultaty jesiennego poboru do ukraińskiej armii.

W poniedziałek w siedzibie gubernatora obwodu iwanofrankiwskiego na Ukrainie, Denysa Szmyhala miała miejsce narada operacyjna. Uczestniczył w niej obwodowy komisarz wojskowy, Wołodymyr Jarmoszuk, który mówił o tym, jak wygląda tempo kampanii poborowej w regionie, co było jednym z punktów porządku dziennego spotkania.

Komisarz powiedział, że w czasie jesiennego poboru do wojska do służby zgłosiło się jak dotąd 170 mieszkańców Przykarpacia. Łącznie planowano wysłać do armii 460 poborowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według Jarmoszuka, na razie wykonano pod tym względem 37 proc. planu. Dodał, że najlepsze tempo wykonania ma bohorodczańska komisja wojskowa. – Dalej idą iwanofrankiwska i nadwórniańska, po nich już dynamika idzie w dół – powiedział wojskowy.

Ponadto, komisarz skarżył się, że większość młodych mężczyzn, „junaków”, nie chce iść do wojska. W związku z tym, nie pojawiają się na wezwania w komisjach wojskowych i uchylają się od służby w ukraińskiej armii.

– To po prostu śmieszne, że z 25 tys. młodych mężczyzn w wieku poborowym na Przykarpaciu, nie jesteśmy w stanie powołać 460 osób – mówił Jarmoszuk. Dodawał, że jego podwładni są zmuszeni „chodzić po domach, wyciągać ich, łowić”.

– Wszyscy ignorują [wezwania do wojska – red.], nikt nie chce iść – oświadczył komisarz obwodowy.

ZOBACZ TAKŻE: Coraz większe kłopoty z poborem na Ukrainie. Sztab Generalny: mężczyźni masowo uciekają za granicę

Z powodu takiej sytuacji żal wyraził gubernator Szmyhal:

– To bolesne, że w kraju trwa wojna, a my nawet nie możemy powołać młodych mężczyzn, żeby odbyli służbę i byli gotowi do jakiś działań.

Dr hab. Andrzej Zapałowski komentując te informacje na portalu społecznościowym zwrócił uwagę, że obwód iwano-frankiwski (dawn. Stanisławów), „to jeden z najbardziej nacjonalistycznych obwodów na Ukrainie”.

Jak informowaliśmy, rok temu jesienny pobór do ukraińskiego wojska również szedł bardzo opornie. Na początku listopada podano, że do Sił Zbrojnych Ukrainy wcielono tylko 39,5 proc. poborowych, którzy podlegali mobilizacji. Liczba rekrutów, którzy dobrowolnie stawili się w komisjach poborowych jest „skrajnie, skrajnie niska” – wyniosła 8 proc. Komisarz wojskowy Kijowa Serhij Kljawlin zaznaczał, że na wiosnę sytuacja była inna i praktycznie nie było tego typu problemów.

W marcu 2017 roku pisaliśmy o poważnych problemach z przeprowadzeniem kolejnej tury poboru do wojska w obwodzie tarnopolskim, ponieważ ponad 20 tys. poborowych nie stawiło się w komisjach poborowych. Ogólna sytuacja była na tyle poważna, że pracownicy wojskowej komisji poborowej obwodu lwowskiego rozpoczęli kontrolowanie Ukraińców przekraczających granicę z Polską. Ujawnione osoby, na których spoczywa obowiązek odbycia służby wojskowej, miały otrzymywać powołania do armii. O masowym unikaniu przez Ukraińców poboru do wojska pisaliśmy w 2015 roku.

galka.if.ua / facebook / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz