Przewodniczącemu Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi nie spodobały się słowa byłego burmistrza Londynu Borisa Johnsona na temat Unii Europejskiej.
Johnson, jeden z najważniejszych polityków brytyjskiej Partii Konserwatywnej, a do tego popierający Brexit, powiedział w jednym z wywiadów, że UE dąży do stworzenia „superpaństwa”, na wzór Napoleona i Hitlera.
Tusk uznał tę wypowiedź za absurdalną. „Gdy słyszę, że Unia jest porównywana do planów i projektów Adolfa Hitlera, nie mogę milczeć”– oświadczył na konferencji prasowej w Kopenhadze. „Należałoby ignorować takie absurdalne argumenty, jeśli nie byłyby one formułowane przez jednego z najbardziej wpływowych polityków partii rządzącej [w Wielkiej Brytanii – red.]. Boris Johnson przekroczył granice racjonalnego dyskursu, wykazując się polityczną amnezją”.
Szef RE twierdził, że musi pozostać neutralny i nie zamierza mieszać się w debatę trwającą w Wielkiej Brytanii. W jego opinii Unia to „wspólne narzędzie”, a nie „rząd Europy”. Podkreślił, że jest ona „najskuteczniejszą zaporą”, która chroni kontynent przed wybuchem konfliktu międzynarodowego. „Jedyną alternatywą (…) jest chaos polityczny, powrót narodowego egoizmu i w rezultacie zwycięstwo tendencji antydemokratycznych, które mogą doprowadzić do tego, że historia się powtórzy”– ostrzegał Tusk.
Według części komentatorów, jeżeli w czerwcowym referendum Brytyjczycy opowiedzą się za wyjściem z Unii, to Johnson może zastąpić Davida Camerona na stanowisku premiera.
PAP / rmf24.pl / Kresy.pl





























