Do katastrofy awionetki doszło w pobliży w miejscowości Łodyna 11 kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej. Policja rozważa możliwość związku wypadku z przemytem ludzi lub narkotyków.
O sprawie informuje radio RMF FM. Awionetkę znaleziono dzisiaj przed południem, kiedy zwisała pośród drzew na wysokości kilkunastu metrów. Jest awionetka w lesie na górze Laworta. Trwa akcja ratownicza. Najprawdopodobniej ona spadła wcześniej – jakieś 2 dni temu – i się zawiesiła… – powiedział radiu sołtys Łodyny Grzegorz Paszkowski.
Strażacy wstępnie sprawdzili wrak samolotu nie ujawniając wewnątrz nikogo. Sprawdzany jest wciąż pobliski teren – przekazała nadkom. Marta Tabasz-Rygiel z rzeszowskiej policji. Policjanci pracują na miejscu, zabezpieczają ślady, które pomogą ustalić okoliczności wypadku – funkcjonariuszka. W komunikacie na stronie podkarpackiej policji można przeczytać, że trwają też czynności w celu ustalenia, kto leciał awionetką.
ZOBACZ TAKŻE: Kolejna próba przemytu broni palnej z Ukrainy
RMF FM podało, że awionetka była widziana już w nocy z poniedziałku na wtorek. Radio twierdzi, że prawdopodobnie była śledzona przez służby, zajmujące się ochroną polskich granice, ale utracono z nim kontakt. Dopiero po ponad dwóch dniach szczątki awionetki zostały przypadkowo znalezione przez pracowników leśnych, którzy poinformowali straż graniczną i policję.
Policja ustala obecnie, do kogo ta awionetka należy, jaki był cel jej lotu i czy miało miejsce nielegalne przekroczenie granicy. Radio RMF FM sugeruje, że samolot był wykorzystywany przez przemytników. Wśród możliwości wymienia przemyt papierosów, narkotyków i ludzi.
Zdjęcia pokazane przez podkarpacką policję:
kresy.pl / rmf24.pl































