Minister obrony Szwecji Pål Jonson zadeklarował, że jego kraj udzieli militarnej pomocy Estonii w przypadku rosyjskiej agresji. W przeddzień czwartej rocznicy wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej podkreślił, że Sztokholm traktuje zobowiązania wobec NATO bezwarunkowo.
W przeddzień czwartej rocznicy rozpoczęcia agresji Rosji na Ukrainie minister obrony Szwecji Pål Jonson zapewnił, że jego państwo wypełni zobowiązania wynikające z członkostwa w NATO, także w przypadku ataku na Estonię.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” polityk został zapytany, czy gdyby Rosja zajęła estońską Narwę, Szwecja przystąpiłaby do wojny po stronie sojusznika. – „Oczywiście! Przecież to właśnie oznacza przynależność do sojuszu. Będziemy bronili każdej piędzi alianckiego terytorium” – odpowiedział.
Zobacz też: Rutte: NATO wygra każdą bitwę z Rosją
Jonson wskazał, że obecność szwedzkich sił w regionie już dziś stanowi element realizacji zobowiązań sojuszniczych. – „Właśnie dlatego nasze myśliwce Gripeny były w Polsce. Dlatego na Łotwie stacjonuje nasz batalion zmechanizowany. I dlatego w 2026 roku Szwecja przejmie wiodącą rolę w natowskich Wysuniętych Siłach Lądowych w Finlandii” – podkreślił.
Minister, pełniący funkcję od 2022 roku, zaznaczył, że „pokłada pełne zaufanie w artykule 5., w zdolność NATO do odstraszania”. Wskazał przy tym na znaczącą rolę Stanów Zjednoczonych w systemie bezpieczeństwa Sojuszu. – „Amerykanie są w to mocno zaangażowani, w szczególności gdy idzie o odstraszanie jądrowe. A biorę udział w pracach Grupy Planowania Nuklearnego Sojuszu Atlantyckiego” – powiedział.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że Europa powinna zwiększyć własną odpowiedzialność za bezpieczeństwo konwencjonalne. – „Amerykanie wskazują nam także, że musimy przejąć większą odpowiedzialność za obronę konwencjonalną Europy i właśnie to robimy. Polska jest w tym względzie wzorem” – ocenił.
Jonson podkreślił również znaczenie Wielkiej Brytanii i Francji dla europejskiego systemu odstraszania. – „System odstraszania jądrowego Wielkiej Brytanii jest w pełni zintegrowany z NATO. Francja jest natomiast bardzo ważnym aktorem, gdy idzie o europejskie bezpieczeństwo” – zaznaczył.
Podczas wywiadu udzielonego Deutsche Welle minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna odniósł się do pojawiających się ocen, według których jego kraj miałby być jednym z pierwszych celów ewentualnej rosyjskiej agresji. Stwierdził, że narracja przedstawiająca Estonię jako jedno z najbardziej podatnych państw w Europie to „fałszywe wiadomości”.
Zapytany, czy z perspektywy geograficznej Estonia może być postrzegana jako potencjalny pierwszy cel ataku, przyznał, że „ma to wiele sensu, jeśli patrzy się tylko na mapę”. Zastrzegł jednak, że w praktyce sytuacja wygląda inaczej.
„W rzeczywistości znacząco zwiększamy nasze zdolności. Uważam, że NATO jest silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Mamy już nowe plany obronne, co oznacza, że nie tylko czekamy. Jeśli Rosja wkroczy na nasze terytorium, to rozpoczynając opór, przeniesiemy wojnę na terytorium Rosji” – powiedział.
W tym kontekście minister wyraził obawy dotyczące determinacji politycznej w Europie. „Martwimy się o Europę, czy Europa jest gotowa podjąć decyzję, stanąć do walki i stać się silniejsza” – przyznał.
Szef estońskiego MSZ skrytykował również pomysły podejmowania rozmów z rosyjskim przywódcą bez jasno określonej strategii. „Prowadziliśmy podobną politykę w Europie przez kilka dekad. Jaki jest rezultat? Rezultatem jest jeszcze więcej wojen i jeszcze bardziej agresywna Rosja” – ocenił.
Kresy.pl/Rzeczpospolita
































