Szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztorf Szczerski w piątek podczas wywiadu w Programie Pierwszym Polskiego Radia apelował do polityków i publicystów o powściągliwy język w sprawie sytuacji Białorusi i Grodzieńszczyzny, przekazała Polska Agencja Prasowa.

Jak poinformował PAP, podczas piątkowej rozmowie w Programie Pierwszym Polskiego Radia, szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski zapytany o ocenę sytuacji na Białorusi i wypowiedzi prezydenta Łukaszenki, w których przestrzegał, że w Polsce spekuluje się na temat zajęcia obwodu grodzieńskiego w przypadku rozpadu Białorusi, zaapelował o powściągliwość w wyrażaniu daleko idących myśli.

„Apeluję do wszystkich polskich polityków i publicystów, żeby w tych dniach bardzo ważyli swoje słowa, jeśli wypowiadają je wyłącznie z własnej inspiracji, a nie zewnętrznej. Dlatego, że rzeczywiście dzisiaj każde słowo, które pada w Polsce, w tej niezwykle gęstej atmosferze, jaką mamy za wschodnią granicą, może być wykorzystywane przeciwko Polsce, przeciwko także Polakom tam mieszkającym” – poinformował.

„Te wypowiedzi są nie do zaakceptowania. (…) Zaraz po pierwszych sygnałach tego typu wydaliśmy oficjalne oświadczenie o tym, że nikt takich zamiarów w Polsce nie ma i że jest to po prostu propaganda, która nie ma żadnych podstaw i która nie powinna mieć miejsca” – poinformował Krzysztof Szczerski. Dodał, że dobrze się stało, iż w czwartek te słowa zostały powtórzone ambasadorowi Białorusi, który został wezwany do MSZ. „Trzeba te słowa powtarzać, żeby one w żadnym miejscu się nie utrwaliły, bo rzeczywiście nie mają żadnych podstaw w prawdzie” – mówił.

Szczerski twierdzi, że rozważania na temat przyszłości obwodu grodzieńskiego mogą sprawić, że Polacy mieszkający na Białorusi mogą stać się ofiarą wewnętrznego konfliktu tego kraju. Szczególnie w sytuacji, w której prezydent Łukaszenko odcinał będzie Białoruś od Zachodu i oskarżał m.in. takie kraje, jak Polska o próby zmian politycznych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ambasador Białorusi Władimir Czuszew został w czwartek wezwany w trybie pilnym do polskiego MSZ. Rozmowa, która według wiceministra Marcina Przydacza była „długa i momentami gorąca”, dotyczyła ostatnich wypowiedzi przedstawicieli białoruskich władz o rzekomych zamiarach zajęcia obwodu grodzieńskiego przez Polskę a także niewpuszczenia na Białoruś konwoju z pomocą dla strajkujących robotników.

Po zakończeniu spotkania Przydacz na konferencji prasowej podał, że rozmowa dotyczyła także niewpuszczenia na Białoruś ciężarówki z darami NSZZ Solidarność dla białoruskich robotników. Polski dyplomata mówił, że dyskusja z ambasadorem Czuszewem była „długa i momentami gorąca”.

„Poinformowałem pana ambasadora, że nie ma zgody w Polsce na tego typu narrację, na tego typu oskarżenia, że jesteśmy zdziwieni, rozczarowani i z niepokojem odnotowujemy te słowa, które padały z ust samego pana prezydenta Łukaszenki i jego otoczenia” – mówił wiceminister Przydacz odnosząc się do zarzutów ze strony białoruskich władz.

Kresy.pl/PAP.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz