Jak wyglądałyby Stany Zjednoczone, gdyby miejsca, gdzie wygrała Hillary Clinton zaznaczyć jako wyspy na oceanie? Powstała „mapa”, która to pokazuje.
Grafika opracowana przez vividmaps.com przedstawia, jak wyglądałaby mapa USA z zaznaczeniem w formie wysp tych regionów kraju, w których Hillary Clinton zdobyła co najmniej 50 proc. głosów w ostatnich wyborach prezydenckich. Pozostałe obszary zaznaczono kolorem błękitnym, niczym ogromny ocean. Według legendy, im wyższe poparcie dla Clinton, tym bardziej „górzyste” są wyspy i archipelagi.
Największe „wyspy” to zdecydowanie „Wyspa Kalifornia” oraz „Nowa Anglia” – to tam na większości obszarów zwyciężyła kandydatka Demokratów. Miejsca jej zdecydowanej przewagi na tych „wyspach” wyznaczają „Pasmo San Francisco” i „Pasmo Nowy Jork”, a także „Góra Los Angeles” i „Góra Filadelfia”. Zdecydowanie wybija się także, przypominająca wręcz wyspę wulkaniczną, „Szczyt Waszyngton” w „archipelagu” wysp Maryland – Virginia. Inne duże „wyspy” to m.in. Missisipi (wzdłuż rzeki, na pograniczu stanów Luizjana i Arkansas) i Alabama – obie są dość „górzyste”, podobnie jak „Wyspa Południowoteksańska”, na granicy południowego Teksasu z Meksykiem. „Mapa” dostarcza również innych interesujących obserwacji.
Wersja w wyższej rozdzielczości dostępna TUTAJ.

vividmaps.com / Kresy.pl




























