Święty, który w tradycji ludowej stawał się diabłem. Dawne oblicza Walentego

W tradycji chrześcijańskiej św. Walenty był przede wszystkim męczennikiem i uzdrowicielem, natomiast w kulturze ludowej stał się patronem chorych na padaczkę, rybaków, a nawet bohaterem przekleństw, w których jego imię funkcjonowało jako synonim diabła.

Dziś kojarzony jest niemal wyłącznie z zakochanymi. W dawnych wiekach jego postać miała jednak znacznie szersze i bardziej złożone znaczenie. O wielowarstwowych tradycjach związanych ze św. Walentym przypomina portal Dzieje.pl.

Święty od padaczki

W średniowiecznych źródłach pod datą 14 lutego wspominano dwóch Walentych: kapłana rzymskiego oraz biskupa z Terni. Obaj mieli ponieść śmierć męczeńską w III wieku. Legendy przypisywały im szczególną moc uzdrawiania, zwłaszcza chorób „w obrębie głowy” – padaczki, dawniej nazywanej „wielką niemocą” lub „rzucanką”. W Polsce funkcjonowały określenia takie jak „choroba św. Walentego”. Według jednej z opowieści biskup z Terni uzdrowił bowiem syna rzymskiego retora cierpiącego na ciężką padaczkę, co doprowadziło do nawrócenia całej rodziny.

Kult Walentego w dawnej Polsce koncentrował się wokół jego roli uzdrowiciela. W dniu wspomnienia odprawiano msze wotywne i nabożeństwa w intencji epileptyków, osób z paraliżami czy zaburzeniami psychicznymi. Składano wota woskowe w kształcie części ciała, obchodzono z nimi ołtarz, a nawet wcierano w chore miejsca kurz z kościelnych desek, wierząc w jego leczniczą moc. Na Pomorzu i Kaszubach św. Walenty patronował także rybakom, a zimowe odpusty przyciągały pątników wędrujących po zamarzniętych wodach zatoki.

„Bodaj cię święty Walenty ciskał!”

Jednocześnie imię Walentego przeniknęło do języka potocznego w zaskakujący sposób. Epilepsję utożsamiano z opętaniem, a chorych poddawano egzorcyzmom. W wyobraźni ludowej z czasem pomieszały się role sprawcy i uzdrowiciela choroby. W XVII wieku pojawiały się przekleństwa: „Bodaj cię święty Walenty ciskał!” czy „Walenty w tobie!”. W kaszubszczyźnie mówiono nawet o „walentyńskim diable”. Uzdrowiciel stawał się więc w mowie potocznej figurą groźną, budzącą lęk.

Dopiero nowożytna tradycja zachodnia przesunęła akcent z patronatu zdrowotnego na sferę uczuć. Za patrona zakochanych uznano ostatecznie biskupa z Terni, którego grób znajduje się w Umbrii. Do dziś 14 lutego w Terni jest dla wielu firm dniem wolnym od pracy, a młode pary składają w katedrze przyrzeczenia zawarcia małżeństwa jeszcze w tym samym roku.

Kult świętego podtrzymują także relikwie przechowywane w różnych miejscach. Cząstki relikwii św. Walentego znajdują się m.in. w Rzymie (w kościele Santa Maria in Cosmedin), a w Polsce w kilku ośrodkach, m.in. w Chełmnie, Lublinie, w bazylice archikatedralnej w Przemyślu, na Jasnej Górze oraz w krakowskiej bazylice św. Floriana.

Warto jednak pamiętać, że w Polsce jeszcze na przełomie XIX/XX wieku Walenty kojarzony był przede wszystkim z chorobą i nagłą niemocą. Zwyczaj świętowania 14 lutego jako dnia zakochanych upowszechnił się u nas dopiero pod koniec XX wieku. Dzisiejszy patron zakochanych był niegdyś świętym od drgawek – postacią znacznie bardziej wieloznaczną niż sugeruje współczesna tradycja.

Czytaj też:

Czy Kraków ochrzczono wcześniej niż państwo Mieszka? Ślady misji Metodego

Tak mógł wyglądać prawdziwy święty Mikołaj. Naukowa rekonstrukcja jego twarzy

Kresy.pl / Dzieje.pl

Tagi: , ,
forma płatności