Radosław Sikorski po rozmowie z Wang Yi podkreślił, że otwarcie granicy z Białorusią będzie możliwe jedynie pod warunkiem powstrzymania „gangów pseudo-uchodźców”, których – jak zaznaczył – Aleksandr Łukaszenko próbuje przepychać do Polski.

Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi odbył wizytę w Polsce – pierwszą od sześciu lat. Spotkanie z jego polskim odpowiednikiem Radosławem Sikorskim odbyło się w Helenowie koło Warszawy. Podczas rozmów poruszono m.in. kwestię zamkniętej granicy polsko-białoruskiej i problemu migracji.

Według informacji uzyskanych przez Newsweek z kręgów polskiego MSZ, Wang Yi miał zasugerować, że władze w Pekinie są gotowe „odbyć szczerą rozmowę z Łukaszenką” dotyczącą sytuacji na granicy.

Zobacz też: Łukaszenko oskarża Polskę o blokadę i przemyt: „Co robią Polacy? Dziwne”

Z ustaleń tygodnika wynika, że wpływy Chin mogą odegrać kluczową rolę w zażegnaniu kryzysu migracyjnego. Aż 90 proc. towarów z Chin do Unii Europejskiej transportowanych jest przez terytorium Białorusi, co oznacza, że białoruska gospodarka w dużym stopniu uzależniona jest od utrzymania tranzytu.

„Putin może być problemem, ponieważ Alaksandr Łukaszenka nie zrobi nic bez zgody swojego kremlowskiego zwierzchnika, który dąży do eskalacji” – napisał Newsweek.

Po zakończonym spotkaniu Radosław Sikorski zamieścił wpis w serwisie X, informując, że istnieje możliwość ponownego otwarcia granicy z Białorusią, jeśli do rozwiązania kryzysu włączy się strona chińska.

„Spotkanie z moim chińskim kolegą było znakomite. Rozwiązaliśmy kilka konkretnych spraw. Ale na granicy z Białorusią stoimy twardo. Załóżmy, że Chiny nam pomogą, tak jak swego czasu, powstrzymać prowokacje ze strony Białorusi. Wtedy granica będzie otwarta” – napisał minister spraw zagranicznych.

Sikorski dodał także, że „jeśli ta granica ma być otwarta, to nie mogą tam rządzić jakieś gangi pseudo-uchodźców, których Łukaszenka przepycha”.

Zobacz też: Łukaszenko o incydencie z dronami: „Polacy zachowują się jak dzikusy”

Kresy.pl/Newsweek

Tagi: ,
forma płatności