Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podkreślił, że Ukrainie nie udało się przekonać Unii Europejskiej, iż sprawa Julii Tymoszenko nie ma nic wspólnego z polityką. W czasie jednodniowej wizyty w Kijowie szef polskiego MSZ spotkał się z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Kostiantynem Hryszenką.
Radosław Sikorski powiedział, że w czasie swojej prezydencji Polska nie zrobiła dla żadnego kraju więcej niż dla Ukrainy. Zaznaczył, że wiele osiągnięto, ale można było zrobić więcej. Udało się niemal do końca uzgodnić tekst nowej umowy stowarzyszeniowej Kijowa i Brukseli. Szef polskiego MSZ przypomniał przy tym, że nie udało się jej jednak podpisać ponieważ nie było warunków politycznych, a reputacji Ukrainy zaszkodziła “sprawa jakości procesu” Julii Tymoszenko.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Kostiantyn Hryszczenko odpowiedział na te zarzuty powtarzając, że wszyscy muszą być równi wobec prawa niezależnie od tego, czy ktoś jest obecnym, czy byłym szefem rządu.
Obydwaj ministrowie podkreślali wagę październikowych wyborów parlamentarnych, które będą swoistym testem demokracji. Unijni urzędnicy wielokrotnie mówili wcześniej, że jeżeli Ukraina go zda, wtedy dopiero będzie można mówić o podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.




























