Niemcy zgodzą się na przystąpienie nowych państw członkowskich do UE tylko wtedy, gdy procesowi temu towarzyszyć będzie reforma Unii – oświadczył Jörg Kukies, sekretarz stanu w Kancelarii Federalnej i główny doradca kanclerza Olafa Scholza. Wskazał, że chodzi o to, by „nie zagrozić zdolności bloku do działania”. Słowa padły podczas wydarzenia organizowanego przez portal Euractiv.

Pomysł reformy UE spotyka się obecnie z oporem ze strony państw członkowskich ze wschodu Europy oraz Skandynawii – zwraca uwagę portal Euractiv. Berlin jest jednak przekonany, że można osiągnąć konsensus w sprawie reformy Unii.

Jörg Kukies, sekretarz stanu w Kancelarii Federalnej i główny doradca kanclerza Olafa Scholza uważa, że konsensus w tej sprawie może zostać osiągnięty. „Jako niemiecki rząd zajmujemy bardzo jasne stanowisko w tej sprawie, a odpowiedź jest taka, że potrzebujemy reformy instytucjonalnej. Przynajmniej w tym samym czasie, co rozszerzenia” – wskazał, cytowany w poniedziałek przez Euractiv.

Jego zdaniem może to zostać osiągnięte „ciężką pracę negocjacyjną”. Jak podkreślił, Niemcy chcą dać „jasny komunikat, że zgodzimy się na rozszerzenie UE tylko wtedy, gdy zostaną wdrożone reformy instytucjonalne”.

Jak informowaliśmy, w czerwcu br. kanclerz Niemiec Olaf Scholz jednoznacznie poparł starania Ukrainy i Mołdawii o członkostwo w UE i wezwał unijnych przywódców do przyspieszenia procesu akcesyjnego Bałkanów Zachodnich.

Podkreślił jednak, że rozszerzenie musi być powiązane z reformą instytucjonalną UE, w tym m.in. zniesieniem zasady jednomyślności w głosowaniach.

„Musimy sprawić, by UE była zdolna do rozszerzenia. Wymaga to reformy instytucjonalnej. Powinniśmy wykorzystać tę reformę do wzmocnienia demokracji i praworządności w Unii Europejskiej” – oświadczył wówczas niemiecki kanclerz.

Jak pisaliśmy, w pierwszej połowie maja br. szefowa KE Ursula von der Leyen opowiedziała się za zmianą traktatów unijnych i za rezygnacją z zasady jednomyślności w głosowaniach dotyczących kluczowych kwestii w Radzie UE. Podczas ceremonii podsumowującej Konferencję w sprawie przyszłości Europy powiedziała: „Zawsze mówiłam, że zasada jednomyślności w głosowaniach dotyczących niektórych kluczowych obszarów po prostu nie ma już sensu”.

Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE (EKR) w akcie protestu wycofała się pod koniec kwietnia z Konferencji. W wydanym oświadczeniu wyjaśniono, że zastrzeżenia EKR budził sposób wyboru obywateli uczestniczących w Konferencji, a także jej przejrzystość proceduralna i finansowa. W oświadczeniu podkreślono, że organizatorzy wydarzenia „metodycznie forsowali program zwiększenia uprawnień instytucji unijnych i większej centralizacji władzy w UE”.

Zobacz także: Scholz chce Stanów Zjednoczonych Europy. „Kto się sprzeciwi, ten odejdzie z UE”

Przypomnijmy, że Parlament Europejski rozpoczął reformę unijnej ordynacji wyborczej. PE przyjął sprawozdanie z inicjatywy ustawodawczej, które ma na celu zmianę przepisów dotyczących wyborów europejskich. W ramach reformy zaproponowano oficjalnie szereg elementów, mających „wzmocnić polityczny wymiar integracji europejskiej”. To m.in. zwiększenie roli paneuropejskich partii, paneuropejski okręg wyborczy czy Europejska Komisja Wyborcza.

Trzynaście państw członkowskich UE, m.in. Polska, Bułgaria, Czechy, Słowacja, Szwecja, Rumunia i państwa bałtyckie, w odpowiedzi na wnioski końcowe Konferencji o przyszłości Europy, wystosowało nieoficjalny dokument, w którym sprzeciwiło się „nieprzemyślanym i przedwczesnym próbom” zmiany unijnego traktatu.

Przedstawiciele 13 krajów zwrócili uwagę na pozytywne, ich zdaniem, aspekty Konferencji, ale podkreślili, że wszelkie decyzje dotyczące UE muszą być podejmowane w ramach podziału kompetencji, jaki ustanowiono w traktacie UE. Zaznaczono, że jego zmiana nigdy nie była celem Konferencji.

O zmianach w unijnych traktatach pozytywnie wypowiadał się m.in. prezydent Emmanuel Macron. Przypomnijmy, że także w umowie koalicyjnej zawartej przez SPD, FDP i Zielonych zawarto punkt, w którym partie tworzące nowy rząd Niemiec deklarują „dalszy rozwój” Unii Europejskiej „w kierunku federalnego państwa europejskiego”.

euractiv.com / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. r2d2
    r2d2 :

    UE wygląda już jak RWPG-bis , gdzie Niemcy i Francja rządzą i narzucają swoją wolę bez oglądania się na interesy wspólnoty. Niemcy są odwiecznymi sprzymierzeńcami Rosji (dawniej ZSRR). To te dwa państwa od wieków zagrażały Polsce i Polakom. Nie wolno o tym zapominać w świetle postawy Niemiec w kontekście napaści Ruskich na Ukrainę (wbrew Ruskim obietnicom/deklaracjom o nienaruszalności terytorialnej Ukrainy). Ruscy to wrogowie i tyle w temacie.