Micheil Saakaszwili, były prezydent Gruzji, której władze domagają się jego wydania, udał się z Polski z krótką wizytą na Litwę.
Były prezydent Gruzji, a później ukraiński gubernator obwodu odeskiego Micheil Saakaszwili jeszcze niedawno przebywał w Polsce. Władze Gruzji chciały również potwierdzenia, czy nadal przebywa on na terytorium RP.
Okazało się, że Saakaszwili z Polski udał się na Litwę. Na krótko. We wtorek w Wilnie wziął udział w proteście pod rosyjską ambasadą. Około 50 osób protestowało tam w 9. rocznicę rozpoczęcia gruzińsko-rosyjskiej wojny o Osetię Południową.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Saakaszwili spotkał się w Warszawie z Ukraińcami
Były prezydent Gruzji stwierdził, że teraz kolejnym celem Rosji jest zajęcie Białorusi.
– Sądzę, że Rosja przygotowuje się do zajęcia i aneksji Białorusi – powiedział w rozmowie z agencją BNS Saakaszwili. Uważa, że po manewrach Zapad-2017, rosyjscy żołnierze pozostaną na Białorusi. – Zagrożenie nie znikło. Ono rośnie – dodał.
Ponadto, Saakaszwili uważa, że choć kraje bałtyckie są teraz bezpieczniejsze niż wcześniej, a “NATO obecnie bardziej realistycznie ocenia zagrożenie ze strony Moskwy”, to jednocześnie “ciągle pozostaje ryzyko zdrady Zachodu”.
Były gubernator obwodu odeskiego oświadczył też, że nie zamierza ubiegać się o obywatelstwo litewskie. Zapowiedział, że chce odzyskać obywatelstwo Ukrainy. Które, jak twierdzi, zabrano mu nielegalnie. Dodał też, że obecnie ma paszport ukraiński i to z nim podróżuje po Europie. Jak mówił, zamierza wrócić do Kijowa i bronić swoich praw w sądzie.
Według jednego z litewskich posłów partii konserwatywnej, po zakończeniu protestu Saakaszwili udał się do Warszawy.
Cztery zarzuty, 11 lat więzienia
Z kolei gruzińscy prokuratorzy wskazują, że przeciwko byłemu prezydentowi Gruzji prowadzone są cztery sprawy. Jak poinformowała Natia Songulashvili z Biura Prokuratora Głównego tego kraju, śledztwo we wszystkich tych sprawach zostało zakończone, a sprawy są w sądzie. Jest oskarżany o tłumienie protestów w 2007 roku, a także nadużywanie władzy.
Songulashvili podała, że Saakaszwiliemu postawiono następujące zarzuty: ws. morderstwa Sandro Girgviliani, ws. zdefraudowania na osobiste potrzeby wielkich środków z funduszy służb specjalnych, ws. brutalnego pobicia deputowanego Valerego Gelashvili i ws. wtargnięcia do siedziby stacji Imedi TV, krytycznej wobec władzy byłego prezydenta. W związku ze zmianami w gruzińskim prawodawstwie, grozi mu do 11 lat więzienia (wcześniej prokurator mógł wnioskować o 30 lub 40 lat więzienia).
Były prezydent Gruzji twierdzi, że stawiane mu zarzuty są bezpodstawne i motywowane politycznie. W 2013 roku, po złożeniu prezydentury, wyjechał do USA, żeby uniknąć procesu. Później trafił na Ukrainę, gdzie otrzymał obywatelstwo i nominację na gubernatora obwodu odeskiego. W międzyczasie, stracił obywatelstwo Gruzji.
W wyniku wydanego niedawno dekretu prezydenta Ukrainy, Saakaszwili został pozbawiony ukraińskiego obywatelstwa. Powodem miałby być rzekomo fałszywe informacje, które podał na swój temat dwa lata temu, gdy wnioskował o obywatelstwo Ukrainy.
Gruzińska prokuratura wcześniej dwukrotnie wystąpił do strony ukraińskiej z wnioskiem o wydanie Saakaszwilego. Kijów za każdym razem odmawiał.
Saakaszwili, początkowo związany z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, z czasem stał się jego wrogiem. Po zerwaniu politycznym z Poroszenką założył własną partię. Nie wykluczano, że zechce wystartować w wyborach prezydenckich. Samego prezydenta Ukrainy, który odwołał go ze stanowiska, oskarżał m.in. o utrudnianie walki z korupcją. A wręcz o wspieranie klanów korupcyjnych.
Choć Saakaszwili zapowiada powrót na Ukrainę i walkę o odzyskanie obywatelstwa, to przedstawiciele ukraińskich służb widzą to inaczej. Jak powiedział we wtorek wiceszef ukraińskiej Straży Granicznej Wasyl Serwatiuk, w razie próby wjazdu na Ukrainę nie zostanie on wpuszczony na jej terytorium. Jego ukraiński paszport zostanie mu z kolei odebrany.
Unian.info / rp.pl / rmf24.pl / Kresy.pl
































